Czego nie nauczyła mnie praca w korporacji?

Jako rozglądający się po rynku pracy filolog pewnie często natrafiasz na oferty pracy w wielkich, ogólnoświatowych korporacjach. Ogłoszenia dotyczą najróżniejszych stanowisk, a podstawowym wymogiem jest znajomość jakiegoś języka obcego. Wcześniejsze doświadczenie zawodowe nie jest koniecznie, więc wydaje się to idealną pracą dla świeżo upieczonego magistra.

I ja tak kiedyś pomyślałam. Chciałabym dzisiaj opowiedzieć nieco więcej o moich odczuciach związanych z pracą w wielkiej korporacji finansowej. Tych negatywnych, jak i pozytywnych.

Jakich umiejętności nie rozwinęłam, pracując w korporacji?

Samodzielnego podejmowania decyzji

Z mojego doświadczenia, korporacyjna hierarchia nie jest przychylna samodzielności ani autonomii. zawsze jest ktoś wyżej, kto decyduje za Ciebie. Nie mówię tu o poważnych decyzjach, w takim wypadku, to oczywiste, że decyzja podejmowana jest na szczycie. Mam na myśli takie sprawy jak to, czy maila do klienta rozpocząć od “Hi” czy “Hello”…

Z jednej strony brzmi to, jak sytuacja idealna – w razie błędu to nie ty ponosisz z tego tytułu konsekwencje. A przynajmniej nie w całości. Jednak z drugiej strony, brak wpływu na własną pracę może doprowadzić do tego, że będziesz czuł się jak jeden z wielu zdalnie sterowanych pionków w jakiejś wielkiej grze. Ja miałam takie wrażenie.

Lubię, gdy moje zdanie lub decyzja ma jakiś wpływ, nawet niewielki, na to co się wokół mnie dzieje. Motywuje mnie to do działania i sprawia, że bardziej angażuję się w swoją pracę. Bardzo brakowało mi tego poczucia kiedy pracowałam w korporacji.

Kreatywnego myślenia i wychodzenia poza schematy

Praca w wielu korporacjach w dużym stopniu przebiega według z góry ustalonych procesów. Innymi słowy – jest dość powtarzalna, a przez to po dłuższym czasie staje się monotonna.

Wspomniane procesy nie zawsze są idealne, a często wręcz proszą się o ulepszenie. Niestety wprowadzenie innowacji do procesu to długi i żmudny proces. Próba podejścia do problemu w jakiś nieszablonowy sposób też niekoniecznie jest mile widzianym rozwiązaniem. Oj niełatwo jest być kreatywną osobą w korporacji.

Mogę posunąć się nawet do stwierdzenia, że praca w korporacji prawie zabiła we mnie kreatywność. Gdyby nie to, że poza etatem zajmowałam się projektami tłumaczeniowymi i copywriterskimi, to obawiam się, że mogłabym niepostrzeżenie popaść w otchłań schematycznego myślenia na wieki…

Samodzielnej organizacji pracy

Z samodzielną organizacją pracy jest podobny problem, jak z samodzielnym podejmowaniem decyzji. W korporacji zadania przydzielane są z góry przez osobę, która nadzoruje całość procesu. Ty wykonujesz jedynie wycinek jakiegoś projektu.

To manager ustala ci priorytety na dany tydzień i poniekąd narzuca Ci też tryb pracy. O ile na początku może być to ułatwieniem, to później staje się dużym ograniczeniem.

Umiejętności językowych

O dziwo, administracyjny charakter zadań, międzynarodowe środowisko i współpraca ze Stanami Zjednoczonymi nie wpłynęły zbytnio na rozwój moich umiejętności językowych. Mimo że codziennie przez mój ekran przewijało się kilkadziesiąt stron anglojęzycznych dokumentów, to z językowej perspektywy po pół roku pracy nie czułam żadnego rozwoju. Sami wiecie, że dla filologa to kwestia dość istotna.

Problem tkwił w powtarzalności zadań i ich schematyczności. Jak mogłam nauczyć się czegoś więcej, skoro miesiąc w miesiąc i kwartału w kwartał zajmowałam się praktycznie tym samym?

No dobrze, ale żeby nie było tak pesymistycznie, to skupmy się przez chwilę na pozytywnych aspektach mojej prawie trzyletniej korporacyjnej kariery.

Czego się nauczyłam pracując w korporacji?

Pracy w zespole

Współpraca z innymi członkami zespołu to ważny element korporacyjnej codzienności. Bez wykształcenia w sobie umiejętności skutecznej komunikacji może  być to jednak arcytrudna sztuka, i to nie tylko dla introwertyków.

Mam porównanie pracy w zespole w korporacji i w średniej firmie – korporacja zdecydowanie wygrywa w tym aspekcie. W mniejszych firmach, gdzie zespoły dopiero się rozrastają, ludzie przyzwyczajeni są do pracy w pojedynkę. Często niechętnie dzielą się swoimi obowiązkami i wiedzą z innymi.

Dawania feedbacku

Feedback i korporacja to dwa nierozerwalnie powiązane ze sobą pojęcia. W korpo feedbackuje się lub jest się feedbackowanym na każdym kroku. Z jednej strony bywa to trochę uporczywe, ale z drugiej strony rozwinęło to we mnie umiejętność dzielenia się z drugą osobą spostrzeżeniami co do wspólnej pracy i otwarło mnie na krytykę.

Podczas gdy feedback w korporacji jest czymś tak naturalnym, to w małej firmie bywa tematem tabu. O ile w pierwszym przypadku feedbacku jest aż za wiele, to w drugim go brakuje. Z dwojga złego, lepszy jest pierwszy scenariusz, bo skąd mamy wiedzieć, czy idziemy w dobrym kierunku bez informacji zwrotnej na temat naszej pracy?

Nie generalizuję, ale…

Są to moje subiektywne doświadczenia i musisz mieć na uwadze, że nie wszędzie rzeczywistość korporacyjna wygląda identycznie. W każdej subiektywnej opinii jest jednak ziarno prawdy 😉 Warto rozważyć wszystkie za i przeciw i zastanowić się, czy na pewno korporacja, to miejsce, w którym będziesz się dobrze czuć. Ostatecznie możesz przekonać się o tym na własnej skórze, tak jak ja 🙂 Mimo wszystko nie żałuję i doceniam to, czego korporacja mnie nauczyła.

***

Dołącz do facebookowej grupy Z wykształcenia filolog, aby zawsze być na bieżąco z nowymi postami. A na co dzień znajdziesz mniej na Instagramie. Tam dzielę się tym, czym się aktualnie zajmuje lub jakie książki teraz czytam i staram się motywować siebie, a przy okazji innych, do własnego rozwoju :).

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o