Praca po filologii – copywriter

W trakcie studiów filologicznych stwierdziłeś, że praca tłumacza to chyba nie do końca twoja bajka, a nie widzisz się też w roli nauczyciela? Zastanawiasz się nad innymi opcjami? A może chciałbyś połączyć hobby, znajomość języka i pracę w jedno? O ile jeszcze lubisz pisać, to copywriting może okazać się pracą twoich marzeń.

COPYWRITER A CONTENT WRITER

W ofertach pracy lub ogłoszeniach copywriter jest synonimem content writera i na odwrót, ale w zasadzie oba te stanowiska trochę się od siebie różnią.

Co robi copywriter?

  • tworzy hasła reklamowe, nagłówki, slogany, CTA
  • pisze teksty reklam, tych internetowych, jak i telewizyjnych, radiowych lub w prasie
  • współpracuje z działem designu, grafikami i UX developerami, czuwa nad spójnością wizualną marki, wyglądem graficznym reklamy, strony internetowej, itp.
  • tworzy opisy produktów na strony internetowe lub do katalogów

Co robi content writer?

  • pisze wysokiej jakości, bogate merytorycznie artykuły na bloga, ebooki i treści zamieszczane na stronach internetowych
  • przygotowuje lub współtworzy strategię content marketingową
  • przygotowuje treści infografik
  • tworzy treść newsletterów
  • zajmuje się promocją treści w mediach społecznościowych
  • czasami szuka słów kluczowych, dzięki którym strona jest łatwiej wyszukiwana i uzyskuje wyższą pozycję w wynikach wyszukiwania Google, ale z reguły zajmuje się tym specjalista SEO.
Zakres obowiązków w obu przypadkach zależy od firmy lub zleceniodawcy i jego strategii marketingowej. W praktyce 1 osoba zajmuje się często wszystkim naraz pod szyldem copywritingu. Za granicą, na przykład w USA, wyraźnie rozgranicza się zakres obowiązków copywritera od content writera. W Polsce, nawet w agencjach marketingowych, czy w działach marketingu, często copywriterem mylnie nazywa się content writera. No cóż, teoria teorią, a wiadomo, jak bywa w praktyce. O ile copywriter wszedł już do języka i świadomości Polaków, tak na content writera, chyba za wcześnie. Dla ułatwienia więc w dalszej części artykułu będę trzymać się terminu "copywriter".

Cechy dobrego copywritera

Czy dobry copywriter musi być z wykształcenia filologiem? Absolutnie nie. Nie każdy filolog potrafi i lubi pisać. Jeśli jednak potrafi i lubi, to może bardzo dobrze czuć się w copywritingu. W marketingu bardzo ważna jest kreatywność, pomysłowość i pragnienie tworzenia. Oprócz tego musisz dużo czytać i być dociekliwym, sprawnie radzić sobie z przekopywaniem internetowych źródeł. Bywa, że research zajmuje więcej niż sam proces pisania dobrej jakości artykułu. Copywriter musi być na bieżąco ze zmianami w algorytmach Google i mediów społecznościowych, by wiedzieć, jak pisać teksty z technicznej perspektywy i gdzie je promować. Oprócz tego powinien umieć planować treści, tak by odpowiadały potrzebom klientów na różnym etapie dokonywania zakupu: poznania marki, odkrywania jej przewagi nad konkurencją, edukowania w zakresie korzyści, które oferuje im produkt, rozwiewania wątpliwości, itp. Klienci indywidualni, którzy podejmą z tobą współpracę, mogą nie wiedzieć nic o odpowiedniej strategii, i to ty powinieneś im ją zaproponować. Pisanie treści promocyjnych wymaga też zainteresowania psychologią i znajomości podstawowych mechanizmów marketingowych. Moim zdaniem najważniejsza cecha copywritera to ciekawość świata. Posiadanie zainteresowań i przynajmniej jednego hobby to duży plus dla copywritera. Dzięki temu może dokonać rzeczy mitycznej dla większości: połączyć pasję z pracą. Nie chcę cię straszyć, ale w dzisiejszych czasach sama, nawet biegła, znajomość języka to za mało. W ogóle uważam, że filologia powinna przekształcić się w studia interdyscyplinarne, ale to już temat do głębszych rozważań.

GDZIE ZNALEŹĆ PRACĘ JAKO COPYWRITER?

Jak już wspominałam na początku, copywriter może pracować na 3 sposoby:

Jako freelancer

W zaciszu własnego domu. Pod kocykiem. Z herbatką. Byłaby to wizja idealna, gdyby nie trud pozyskania klientów, który spada na twoje barki. Cóż, wszystko ma swoje wady i zalety. Oferty znajdziesz na platformach dla freelancerów i grupach dla copywriterów na Facebooku. Musisz reagować szybko na interesujące cię zlecenia, bo konkurencja nie śpi ;) Ogłoszeń dla copywritera piszącego w języku obcym nie ma za wiele, ale zdarzają się, musisz być czujny.

W agencji kreatywnej/reklamowej

W tym przypadku ciężko o tworzenie treści w obcym języku, ale jeśli uwielbiasz kreatywną pracę z językiem polskim, to z pewnością ci się spodoba. Praca w agencji to szansa na zdobycie cennego doświadczenia od starszych stażem kolegów oraz poznanie tajników całego procesu twórczego.

W dziale marketingu

Niektóre firmy, zamiast zlecać działania marketingowe firmom zewnętrznym, wolą mieć własny dział marketingu, a w tym dobrego copywritera. W start-upach i sklepach internetowych nie trudno o pracę dla copywritera w obcym języku, wszystko zależy od rynku, w który celuje firma. Praca w zespole to świetna szansa na rozwój. Dział marketingu ściśle współpracuje z działem designu i sprzedaży. Zakres działań to nie tylko pisanie artykułów na bloga lub tworzenia opisów produktów. Zdziwisz się, jak wiele szczegółów wymaga dopracowania ze strony copywritera.

Jak zacząć?

Jako freelancer możesz spróbować działać w ramach działalności nierejestrowanej, ale w wielu przypadkach zleceniodawcy wymagają wystawiania faktur VAT. Nie jest to jednak regułą. Możesz również spróbować rozliczać się przez system useme. Jeśli aplikujesz do pracy na etat, to pamiętaj o dopracowanym CV i zachęcającej treści maila. Aplikuj na stanowiska juniorskie, które nie wymagają doświadczenia. Czasami zleceniodawcy wymagają portfolio, ale moim zdaniem lepszym sposobem jest napisanie spersonalizowanego tekstu próbnego. Nie musi być długi, wystarczy pół strony. W ten sposób nie tylko zademonstrujesz swoje umiejętności copywriterskie w określonej tematyce, ale pokażesz potencjalnemu klientowi, że jest dla ciebie ważny. Z mojego doświadczenia ten sposób sprawdza się lepiej niż wysłanie portfolio najlepszych nawet tekstów.

Co ze stawkami copywritera?

Odsyłam do artykułu, w którym zajęłam się tą kwestią bardziej szczegółowo.

ŹRÓDŁA WIEDZY O COPYWRITINGU

W tak dynamicznej dziedzinie, jak marketing zmiany zachodzą czasem nawet z miesiąca na miesiąc. Z tego względu książki nie są najbardziej aktualnym źródłem wiedzy, bo w momencie, kiedy pojawiają się na półkach, niektóre informacje mogą być już przestarzałe. Jeśli chodzi jednak o podstawy, to uważam, że można na nich polegać. Najwięcej najnowszej wiedzy znajdziesz w internecie i ewentualnie w prasie branżowej. Poniżej źródła z których sama regularnie korzystam:

Książki:

  • Content marketing po polsku. Jak przyciągnąć klientów. - Barbara Stawarz
  • Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy. - Joanna Wrycza-Bekier
  • Copywriting. Jak sprzedawać słowem. - Dorota Jędrzejewska Rafał Niemczyk

Internet:

Prasa:

Odnalazłbyś się w copywritingu? Jest coś, co cię interesuje, a o czym nie wsomniałam? Daj znać w komentarzach, złap mnie na Instagramie lub Facebooku :)

Co napisać w emailu z CV, czyli filolog szuka pracy.

Wreszcie stworzyłeś swoje idealne CV. Teraz już tylko otworzyć maila, napisać 2 lub 3 standardowe zdania, może nawet skopiować jakiegoś gotowca z internetu, klikasz „wyślij" i gotowe. Czekasz tydzień, dwa, trzy, ale nikt się nie odzywa. I raczej już się nie odezwie, bo prawdopodobnie nawet nie otworzył twojego CV. Treść maila go do tego nie zachęciła. W ostatnim poście skupiłam się na wyglądzie i treści CV filologa (CV absolwenta filologii – poradnik jak napisać pierwsze CV + 3 darmowe wzory!), ale email, do którego załączamy nasze CV, również ma duże znaczenie. W najgorszym wypadku może skutecznie zniechęcić do zapoznania się z twoim życiorysem.

Co robisz źle, pisząc emaila z CV

Większość osób nie przywiązuje niestety większej wagi do treści samego maila, przez co skrzynka pocztowa pracodawców pęka w szwach od wiadomości w rodzaju:
Dzień dobry, w odpowiedzi na ofertę pracy przesyłam swoje CV. Dziękuję za czas poświęcony na rozpatrzenie mojej kandydatury. Pozdrawiam Michał Kowalski
lub
Witam, Chciałabym podjąć współpracę z Państwa firmą/szkołą/biurem tłumaczeń. Przesyłam swoje CV do państwa wglądu. Jeśli są Państwo zainteresowani, proszę o kontakt. Z poważaniem Jola Kowalska
Jakie wrażenie odnosi pracodawca? Takie, że dokładnie ten sam email wysłany był jeszcze do około 100 innych firm. Kopiuj-wklej. Następny. Kluczem do sukcesu jest stworzenie spersonalizowanej wiadomości pod kątem konkretnego pracodawcy. Owszem, zajmuje to więcej czasu i kosztuje trochę wysiłku, ale przecież zależy Ci na zdobyciu dobrej pracy, prawda? Przed tobą krótki poradnik jak krok po kroku napisać intrygujący email z CV, który zainteresuje rekrutera na tyle, że otworzy twoje CV. A o to nam przecież chodzi ;) Psst: Pierwsze zdanie po zwrocie grzecznościowym zaczynamy małą literą, nie dużą. Zdanie zaczyna się przecież od tego właśnie zwrotu grzecznościowego, a reszta jest jego kontynuacją.

Adres mailowy

Profesjonalny adres email nie jest taką oczywistością, jakby się mogło wydawać. Przynajmniej nie dla wszystkich. Zdarza się, że na skrzynkę pracodawcy wpadają maile od buziaczek4544@gmail.com lub w danych kontaktowych Pani Ewy Kowalskiej trafiamy na emaila szalona-stokrotka5@gmail.com... Najlepiej, jeśli jako freelancer masz własną domenę i serwer, na którym założysz też emaila (więcej na ten temat przeczytasz w poście "Dlaczego tłumacz freelancer musi mieć stronę internetową?". Oczywiście możesz użyć konta założonego na gmail lub innych serwisach, ale zadbaj o jego profesjonalną nazwę. Idealnie, jeśli jest to po prostu twoje imię i nazwisko. Żadnych ksywek!

Tytuł

Potraktuj tytuł emaila jak zaproszenie do zapoznania się z jego treścią, w tym i z twoim CV. Tytuły w rodzaju „Odpowiedź na ogłoszenie o pracę", „Oferta współpracy" lub „Zapytanie" są wyświechtane, mało konkretne, ogólnikowe, a co gorsza pracodawca dostaje przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście wiadomości dziennie o podobnym nagłówku. Postaraj się wzbudzić większe zainteresowanie i wyróżnić się w tłumie. Co mam na myśli?
Tłumacz języka niemieckiego z 2-letnim doświadczeniem w tłumaczeniach medycznych.
 
Lektor języka angielskiego z doświadczeniem w nauce dzieci w wieku przedszkolnym.
 
Copywriter z doświadczeniem w pisaniu treści o tematyce kosmetycznej.
Z mojego doświadczenia wynika, że tytuły w tym stylu sprawdzają się najlepiej. Pracodawca od razu widzi, z jakim kandydatem ma do czynienia na podstawie 2 najważniejszych informacji: języka oraz doświadczenia. Jeśli nie masz jeszcze doświadczenia lub jesteś studentem filologii, postaraj się zawrzeć w tytule informację o twoich specjalnościach. Na pewno czujesz się w czymś dobrze: lubisz uczyć dzieci, bliski jest ci język biznesu lub masz dużą wiedzę z jakiejś dziedziny. Przykłady?
Student filologii czeskiej specjalizujący się w tłumaczeniach audiowizualnych.

Treść emaila

Pora przejść do właściwej treści twojego maila. Tytuł zainteresował osobę rekrutującą na tyle, że zdecydowała się go otworzyć. Email, który zainteresuje pracodawcę

Wstęp

Rozpaliłeś iskierkę, teraz musisz podtrzymać płomień. Pamiętaj, mimo że to ty szukasz pracy, nie zaczynaj wiadomości od opisu swoich umiejętności i doświadczenia. We wstępie nie pytaj też od razu o możliwość współpracy. Zamiast tego, rozpocznij od spersonalizowania emaila pod kątem firmy, do której aplikujesz. Na skuteczny wstęp emaila z CV składa się odpowiedni zwrot grzecznościowy oraz pierwszy akapit.  Nie zaczynaj od "Dzień dobry", ani tym bardziej od "Witam". Zwróć się bezpośrednio do odbiorcy maila. Jeśli to możliwe, włóż odrobinę wysiłku w ustalenie, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Najlepszą opcją na rozpoczęcie maila będzie zwrot „Szanowny Panie", „Szanowna Pani", ewentualnie „Szanowni Państwo". Jeśli piszesz emaila do anglojęzycznego odbiorcy, preferowane jest zwracanie się tytułem zawodowym, na przykład „Dear Hiring Manager", lub nawet po imieniu. Pierwszy akapit w całości poświęć adresatowi. Dokładnie przeczytaj informacje zawarte na firmowej stronie, poszukaj wzmianek lub opinii w internecie, przejrzyj profil na Facebooku. Napisz, co zrobiło na tobie szczególne wrażenie i dlaczego zainteresowała cię właśnie ta firma, szkoła językowa lub biuro tłumaczeń. Być może zajmują się ciekawymi projektami, oferują możliwości rozwoju (zauważyłeś zdjęcia z ciekawych konferencji lub wydarzeń), uczniowie chwalą sobie pozytywną atmosferę, a opinie i zaangażowanie innych lektorów tylko to potwierdzają. A może wartości firmy są ci szczególnie bliskie? Każdy lubi przeczytać miłe słowa na swój temat, poczuć się docenionym. Tylko nie przesadź ze słodzeniem ;) Staraj się podać konkretne argumenty, które sprawiły, że zdecydowałeś się napisać do tej właśnie firmy. Nawet jeśli wysyłasz swoje CV do 10 innych pracodawców, staraj się spersonalizować odrobinę każdy email. Stawką jest rozwój twojej kariery, więc poświęć na to trochę czasu.

Rozwinięcie - twoje 5 minut

Spróbuj teraz gładko przejść do sedna sprawy, czyli w jakim celu właściwie piszesz, bo przecież nie by prawić komplementy. Postaraj się, by wstęp nie odcinał się drastycznie od rozwinięcia. Z części, w której całą uwagę skupiasz na adresacie, delikatnie przejdź na swój temat, jednak dalej w pierwszej kolejności myśląc o korzyściach, jakie da pracodawcy współpraca z kimś takim jak ty. Przykład?
Wiem, że [nazwa biura tłumaczeń] współpracuje tylko z doświadczonymi tłumaczami, którzy gwarantują najwyższą jakość językową. Tłumaczeniami zajmuję się od 4 lat, a w portfolio mam ponad 2 miliony przetłumaczonych słów. Dla [nazwa szkoły językowej] najważniejsze są umiejętności i pasja. W ciągu 2 lat kariery lektora zdobyłam doświadczenie w pracy z uczniami na różnych poziomach zaawansowania, zarówno osobami dorosłymi, jak i dziećmi.
Widzisz tutaj pewien schemat? Podkreślasz, że wartości pracodawcy są bliskie również i tobie. W kolejnym kroku opisz pokrótce najważniejsze projekty, w których brałaś udział, podkreśl swoje sukcesy i osiągnięcia. Konkretnie, bez lania wody. Nie powtarzaj też suchych faktów, które zawarłeś już w CV. Nie rozpisuj się, kilka treściwych zdań wystarczy. Chodzi o zaintrygowanie osoby czytającej twojego maila, a nie zanudzenie jej opisem twojej kariery. Staraj się cały czas mieć na uwadze wartości pracodawcy. Pomyśl o nich, jak o latarni morskiej, która wyznacza kurs twojej wypowiedzi. A co jeśli nie masz doświadczenia? Kieruj się dokładnie tymi samymi zasadami :) W ciągu studiów na pewno angażowałeś się w różne inicjatywy, przeszedłeś praktyki tłumaczeniowe lub nauczycielskie. Zastanów się, co wpisuje się w wartości ważne dla firmy, z którą chcesz podjąć współpracę. Dla zobrazowania i inspiracji podam ci przykład:
Państwa biuro szczególnie ceni najwyższą jakość pracy, dokładność i poprawność językową. Mimo że nie posiadam jeszcze rozległego doświadczenia i wziąć podnoszę swoje kwalifikacje, to kieruję się tymi samymi priorytetami. Potwierdza to pozytywna ocena tłumaczeń, które wykonałam podczas trzymiesięcznych praktyk w biurze XYZ. Specjalizuję się w tłumaczeniach z zakresu prawa, które poza lingwistyką jest moją drugą pasją. Oprócz znajomości języka prawnego poszerzam również wiedzę merytoryczną. Jestem w trakcie Podyplomowych Studiów Prawa Unii Europejskiej (...)

Call to action, czyli wezwanie do działania na zakończenie

Email z CV musi mieć pointę: działanie, którego oczekujesz od adresata, gdy zapozna się z treścią twojej wiadomości. Nie przekonuj go, że jesteś idealnym kandydatek na to stanowisko - taka decyzja należy do niego. Nikt nie lubi, kiedy narzuca mu się jakiś punkt widzenia. W rozwinięciu zaprezentowałeś swoje najważniejsze osiągnięcia. Teraz wyraź nienachalną nadzieję, że współpraca z tobą okaże się dobrym wyborem. Może to wyglądać mniej więcej tak:
Mam nadzieję, że dzięki moim umiejętnościom językowym i doświadczeniu/wiedzy, przyczynię się do dalszych sukcesów Państwa biura. Jeśli są Państwo zainteresowani współpracę, proszę o kontakt.

Stopka

W stopce umieść imię, nazwisko, numer telefonu i adres strony internetowej. Nie podawaj maila, przecież jest już widoczny. Jeśli posiadasz logo, koniecznie je uwzględnij.

Formatowanie

Trzymaj się zasady "mniej znaczy więcej" i ogranicz się do prostej, jednolitej czcionki w czarnym kolorze. Nie używaj podkreśleń ani pogrubień. Twój email ma być tak skonstruowany, że czytelnik sam zwróci uwagę na najważniejsze informacje. UWAGA: Bywa, że pracodawca chce, by kandydat uwzględnił w swojej aplikacji określone informacje. Zwłaszcza biura tłumaczeniowe życzą sobie, by w treści maila zawrzeć takie informacje, jak proponowana stawka, obsługiwane narzędzia CAT lub sposób rozliczenia. Zazwyczaj taką wzmiankę znajdziesz w zakładce „Praca", „Współpraca", „Kariera" lub „Dla tłumaczy". Mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi, nie będziesz miał trudności z napisaniem treści emaila z załączonym CV. Ostatnia uwaga: nie korzystaj z gotowców. Niczym nie odróżnisz się wtedy od tłumu kandydatów. Kluczem do stworzenia intrygującego emaila, dzięki któremu rekruter zapozna się z twoim CV, jest przede wszystkim jego personalizacja pod kątem indywidualnego pracodawcy. To już pierwszy krok do sukcesu. Dołącz do grupy dla filologów „Z wykształcenia filolog", znajdziesz tam więcej przydatnych wskazówek :)

CV absolwenta filologii – poradnik jak napisać pierwsze CV + 3 darmowe wzory!

CV – kartka papieru, od której zależy nasza przyszłość zawodowa. Dobrze wiem, jak trudno stworzyć pierwsze CV. Wydawać by się mogło, że przyszłemu pracodawcy mamy do zaoferowania jedynie papier magistra filologii i dobre chęci, ale czy na pewno tylko tyle? Jestem pewna, że większość z was ma niejednego asa w rękawie, tylko nie wie, jak go wyeksponować, by zwrócić uwagę rekrutera. Nie będę dziś wchodzić w szczegóły, jak wygląda sam proces rekrutacji na stanowisko lektora w szkole językowej, tłumacza lub copywritera, czy do korporacji.  Jeśli jesteście tego ciekawi, to na pewno wpis na ten temat również pojawi się na blogu. W tym artykule skupię się na rozłożeniu CV filologa na czynniki pierwsze, sekcja po sekcji. A na koniec mały bonus dla was :) Przez jakiś czas w poprzedniej pracy brałam udział w rekrutacji ukierunkowanej na absolwentów filologii angielskiej. Dzięki temu cennemu doświadczeniu zauważyłam jakie CV wyglądały atrakcyjnie z perspektywy rekrutera-filologa, a jakie wydawały się nijakie i nie wzbudzały żadnych emocji, nie dlatego, że kandydat był beznadziejny, ale dlatego, że nie potrafił się dobrze zaprezentować. CV to przecież nic innego, jak nasza autoprezentacja, rozbudowana wizytówka, pierwsze wrażenie, które robimy na potencjalnym pracodawcy – a jak wiadomo, pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. Moje własne CV na przestrzeni lat przeszło wiele metamorfoz i ulepszeń. Wiele czasu poświęciłam na jego opracowanie i mogę powiedzieć, że jestem w pełni zadowolona z jego aktualnego kształtu. Chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami i doświadczeniami w stworzeniu idealnego CV filologa. Do dzieła:) cv filologa tłumacza nauczyciela lektora  

Wygląd i estetyka CV

Wrażenia wizualne mają wielkie znaczenie. Może nie na tyle, by przekreślić kandydata, ale mogą wywołać zbędne uprzedzenia lub po prostu utrudnić przegląd twojego życiorysu.
  • Format pliku – filologu, nigdy przenigdy nie wysyłaj CV w Wordzie! Word bywa humorzasty i potrafi narobić niezłego bałaganu w formatowaniu, czy to przez niezgodne wersje plików, czy przez niesprzyjającą fazę księżyca, tego nie wie nikt. Czcionki, których użyłeś, mogą się poprawnie nie wyświetlić, a nagłówki rozjechać. Owszem twórz w Wordzie, ale finalną wersję zapisz w PDF i tylko taką wysyłaj.
  • Czcionka – prosta, w rozmiarze około 12, bez udziwnień i nadmiernych ozdobników. Trzymaj się 1, góra 2 stylów, by zaakcentować nagłówki. Koniecznie bezszeryfowa (Calibri, Arial, Tahoma, Verdana), jest czytelniejsza na ekranie.
  • Kolorystyka – wiele naczytałam się, żeby unikać kontrowersyjnych kolorów, takich jak na przykład róż, ale wiecie co? Moje CV ma akcenty w odcieniu brudnego różu i nikt nie miał z tym problemu. Uważałabym raczej z ostrymi, neonowymi barwami. Lepiej trzymać się zgaszonej palety barw. Staraj się utrzymać dobry kontrast między tekstem a tłem. W większości CV jest drukowane i ciemniejszy tekst jest czytelniejszy.
  • Długość – 2 strony to maksimum. Jeśli masz dużo do przedstawienia w CV, wybierz tylko najważniejsze fakty.
  • Zdjęcie – nie zaszkodzi i nie pomoże. Według mnie to element neutralny, a nawet zbędny.

Nagłówek

Zrezygnujcie z pisania wielkimi literami „CURRICULUM VITAE”. To jak podpisywać zdjęcie sera nagłówkiem „SER”. Każdy wie, z czym ma do czynienia. Zamiast tego wyróżnijcie swoje imię i nazwisko oraz, jeśli macie już jakieś wcześniejsze doświadczenie, swój zawód, czyli „LEKTOR JĘZYKA WŁOSKIEGO” lub „TŁUMACZ JĘZYKA CHIŃSKIEGO I ANGIELSKIEGO”.

Informacje osobiste/kontaktowe

Dane osobiste ograniczcie do 4 podstawowych: telefon, e-mail, miasto (bez dokładnego adresu, nikogo to nie interesuje) i ewentualnie strona internetowa lub blog. Zbędny jest stan cywilny, narodowość, stosunek do służby wojskowej, czy inne wymysły.

Profil

Miejsce na waszą autoreklamę. Uważam ten element CV za niezbędny. Ten krótki opis twojej osoby to szansa na prezentację swoich najlepszych stron z korzyścią dla pracodawcy. Korzyści – słowo klucz. Zastanów się co zyska twój szef, zatrudniając właśnie ciebie. Popatrz jeszcze raz na opis stanowiska i postaraj się tak opisać swoje najlepsze cechy, by jednocześnie pokrywały się z oczekiwaniami pracodawcy. Napisanie tych paru zdań w sekcji profilu, to najtrudniejsze zadanie w całym procesie tworzenia CV. Jesteś urodzonym nauczycielem niemieckiego i kochasz pracę z dziećmi? Jaka w tym korzyść dla szkoły językowej? Ubierz to w inne słowa. Do każdych zajęć podchodzisz z entuzjazmem i zaangażowaniem, starając się by poprzez zróżnicowane gry i zabawy przekazać dzieciom jak najwięcej praktycznej wiedzy. Z perspektywy pracodawcy brzmi to znacznie atrakcyjniej, prawda?

Umiejętności

Wypisz te spośród twoich kwalifikacji, które są najbardziej istotne dla stanowiska. Nie pisz, że masz prawo jazdy, kiedy charakter twojej pracy tego nie wymaga. Nie koloryzuj rzeczywistości, to też prędzej czy później wyjdzie.

Doświadczenie zawodowe i wykształcenie

W tej części jest miejsce tylko na doświadczenie istotne dla stanowiska, o które się starasz. Nie uwzględniaj wszystkich wakacyjnych prac, takich jak hostessa lub roznoszenie ulotek, a jedynie te, które wzbogaciły twoje doświadczenie lub nauczyły cię czegoś istotnego w przyszłej karierze. Opisz w interesujący sposób zakres swoich obowiązków na poprzednich stanowiskach.  Uważam, że najlepiej brzmi opis w 1 osobie, skraca dystans i nie brzmi tak urzędowo. Jeśli nie masz jeszcze konkretnego doświadczenia zawodowego, nie martw się! Każdy od czegoś zaczynał. Opisz w tej sekcji praktyki/wolontariat/działalność w kółkach studenckich, cokolwiek co wskazuje, że starałeś się podnosić swoje kwalifikacje. Zawsze powtarzam, że na studiach najbardziej liczy się doświadczenie zdobyte przy okazji różnych inicjatyw. W przyszłym życiu zawodowym nie liczy się czy zdałeś gramatykę opisową na 3+, czy 5.  O ile nie godzi to w Twoje własne ambicje, to nie zabijaj się za ocenami, a postaw na zdobycie ciekawego doświadczenia. Opis wykształcenia ogranicz do studiów: nazwa kierunku, specjalizacja, uczelnia oraz ramy czasowe. Naprawdę nikogo nie interesuje liceum ani gimnazjum, do którego chodziłeś :)

Praktyki, wolontariat, certyfikaty

O ile nie uwzględniłeś już praktyk i wolontariatu w poprzedniej sekcji, to przyszedł czas na pochwalenie się dodatkowymi inicjatywami, w których brałeś udział.  To ważna informacja dla rekrutera. Wskazuje, że stawiasz na własny rozwój i jesteś ambitnym filologiem. Osoby, które nieustannie podnoszą swoje kwalifikacje, wyróżniają się na tle konkurencji i mogą przynieść wiele korzyści dla pracodawcy. Wiadomo, kto się nie rozwija, ten się cofa ;) Jeśli nie macie pomysłu na ciekawą formę wolontariatu, a interesują was tłumaczenia audiowizualne i przy okazji chcecie dowiedzieć się czegoś ciekawego, to polecam wam Ted Translators. Możecie spróbować swoich sił w tłumaczeniu napisów do Ted Talków w formie wolontariatu. Bardzo fajna inicjatywa!

Języki obce i zainteresowania

Obok każdego języka napisz poziom jego znajomości w skali Rady Europy (C1, B2, itd.). Zainteresowania to również istotna część CV. Dobrze, jeśli pokrywają się z branżą, w której chcesz pracować, ale też wykraczają poza nią. Nie muszą to być ani sporty ekstremalne, ani ekskluzywne hobby. Zainteresowania wiele mówią o twojej osobowości. Napisz coś więcej niż: filmy i sport. Filmy historyczne? Ping-pong? Pamiętaj: już samo zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną lub odpowiedź na maila z zapytaniem o pracę, to połowa sukcesu! Twoje CV zwróciło uwagę osoby rekrutującej, wyróżniłeś się na tle konkurencji. Niestety, bywa, że mimo pomyślnego przebiegu rozmowy kwalifikacyjnej, z pracy i tak nic nie wychodzi. Nie bierz tego do siebie! Czasami pracodawca już prawie zdecydował się na współpracę z tobą, ale w ostatniej chwili znalazł się ktoś o jeszcze lepszych kwalifikacjach lub bardziej istotnym doświadczeniu. Rozmowa o pracę to po części loteria. Postaraj się jednak, by z twojej strony wszystko było dopięte na ostatni guzik, począwszy od CV. Kilkukrotnie przeczytaj całe CV w poszukiwaniu literówek i błędów. Nawet malutkie podknięcie językowe może zrobić bardzo złe wrażenie, szczególnie w przypadku filologa. A na koniec 1 z 3 darmowych wzorów CV stworzony przeze mnie zgodnie ze wszystkimi wskazówkami, które właśnie przeczytałeś.

Wzór CV absolwenta filologii (1)

Pozostałe 2 wzory czekają na ciebie na grupie Z wykształcenia filolog - serdecznie zapraszam wszystkich filologów do dołączenia :) A w wolnej chwili zajrzyj na mojego Instagrama, tam bywam najczęściej.

Dlaczego tłumacz freelancer musi mieć stronę internetową?

W dzisiejszych czasach internet jest oknem na świat, oceanem informacji, rzeką kontaktów. Praktycznie każdy szukając odpowiedzi na nurtujące go pytania, w pierwszej kolejności otwiera przeglądarkę internetową. Nie ważne czy chodzi o najbliższą tajską restaurację, rozkład jazdy pociągów, repertuar kina, oferty pracy, czy namiary na specjalistę – na przykład tłumacza. W ciągu każdej sekundy Google odpowiada na ponad 40 000 zapytań. Dziennie liczba wyszukiwań wynosi średnio 3,5 biliona. Z roku na rok statystyki rosną. Przy liczbach tak ciężkiego kalibru, tłumacz nie może bagatelizować potencjału internetu. Musi znaleźć w tej dżungli miejsce dla siebie. Musi mieć własną stronę internetową.

Zalety posiadania własnej strony internetowej z perspektywy tłumacza

Ale dlaczego muszę tak od razu zakładać własną stronę? Dlaczego nie mogę otworzyć prostego fanpage'a na Facebooku? Dlaczego nie wystarczy profil na proz.com lub podobnej platformie? Powodów jest kilka:
  1. Własna strona internetowa daje ci niezależność od kaprysów platform zewnętrznych. Twoja strona to tzw. „owned media”, kanał marketingowy, nad którym masz pełną kontrolę. Jeśli nie interesujesz się światem social mediów, to pewnie nie wiesz, że Facebook w ostatnim czasie mocno obciął zasięgi stronom firmowym. Znaczy to, że treści, które udostępniasz na swoim profilu, docierają do bardzo małego grona odbiorców, a co za tym idzie, mniej osób dowiaduje się o twoich usługach tłumaczeniowych!
  2. Własna domena z hostingiem umożliwia utworzenie firmowego konta e-mail do kontaktu z klientami. Adres e-mail to również swojego rodzaju wizytówka. Powinien brzmieć profesjonalnie i kojarzyć się z twoją marką: biuro@twojanazwa.pl, info@twojanazwa.pl lub kontakt@twojanazwa.pl to jedne z najpopularniejszych wariantów.
  3. Firmowa strona ułatwia klientowi zapoznanie się z twoimi usługami. Strona internetowa powinna zawierać informacje, które przekonają potencjalnego klienta do podjęcia z tobą współpracy. Stwórz interesującą sekcję „o mnie”, gdzie opiszesz pokrótce swoje doświadczenie, umiejętności, czym się wyróżniasz, a przede wszystkim, jakie korzyści będzie mieć klient ze współpracy z tobą. Postaraj się też sprecyzować dziedziny, w których się specjalizujesz, zaoszczędzisz tym samym czas klienta i własny. Decyzję ułatwią mu też referencje, które udostępnisz na stronie. Nie zapomnij o danych do kontaktu i odnośnikach do mediów społecznościowych.
  4. Blog połączony ze stroną to twój dodatkowy atut. O korzyściach prowadzenia bloga przeczytasz tutaj.

Jak i gdzie najlepiej założyć stronę internetową przy niewielkim budżecie?

Moim zdaniem odpowiedź jest tylko jedna: Wordpress. Jedyny system zarządzania treścią (ang. CMS – Content Management System), który daje tak różnorodne możliwości. Na wordpressie założysz własną stronę z kilkoma podstronami oraz blogiem. Idealne rozwiązanie dla tłumacza freelancera, dla którego strona to przede wszystkim rodzaj internetowej wizytówki i możliwość podzielenia się swoją wiedzą z innymi osobami po fachu. Istnieje mnóstwo darmowych i płatnych szablonów na Wordpressa, dzięki którym spersonalizujesz wygląd swojej strony tak, jak sobie marzysz. Ok, ale który Wordpress? Wordpress.com czy wordpress.org. Jaka jest różnica? Różnica jest kolosalna. Wordpress.com i wordpress.org to tak naprawdę jeden system, z tym że wordpress.org wymaga instalacji na własnym hostingu, a wordpress.com nie. Odradzam wordpress.com ze względu na ograniczoną funkcjonalność: niewielka liczba szablonów do wyboru, brak możliwości zainstalowania ułatwiających życie wtyczek to tylko jedne z jego wad. Jak już założyć własną stronę, to z rozmachem! Jak korzystać z wordpress.org? Zacznijmy od początku, czyli od hostingu i domeny.

Tłumacz w poszukiwaniu domeny i własnego internetowego skrawka podłogi, czyli hostingu

Domena to nic innego jak nazwa, pod którą widnieć będzie twoja strona. Idealnie, jeśli nazwa strony będzie pokrywać się z nazwą twojej firmy. Jeśli już ją posiadasz, sprawa jest prosta. Jeśli nie, zastanów się nad czymś unikalnym i przyciągającym uwagę. Temat namingu, czyli wyboru nazwy dla własnej firmy, to materiał na osobny post. Skoro nazwa strony powinna pokrywać się z nazwą firmy, to jest kilka zasad, którymi warto się kierować:
  • Unikaj nazw z myślnikiem – użytkownicy często zapominają o myślnikach i wpisują adres ciągiem, w rezultacie trafiają na nieistniejącą stronę lub, co gorsza, do konkurencji.
  • Unikaj nazw zbyt podobnych do konkurencji – podobnie jak w poprzednim punkcie, przez jedną literkę możemy odesłać klienta prosto w objęcia innego tłumacza.
  • Z punktu widzenia SEO wykorzystanie słowa kluczowego w nazwie twojej strony może wzmocnić jej pozycję w rankingu. Jeśli jednak warianty słowa „tłumacz” lub „tłumaczenia” nie występują naturalnie w wymyślonej przez ciebie nazwie, to nie upychaj ich tam na siłę. Nazwa ma być przede wszystkim łatwa do zapamiętania i przyjemna dla ucha.
  • Krótko i na temat – nazwa nie powinna być zbyt długa i zbyt skomplikowana. Im dłuższa, tym ryzyko pomyłki jest większe.
Podczas zakładania domeny zwróć szczególną uwagę nie na cenę jej zarejestrowania, zazwyczaj to grosze, ale na cenę jej przedłużenia. Po roku, by dalej móc korzystać z wybranej przez siebie domeny, musisz zapłacić za jej przedłużenie. Kwoty mogą różnić się drastycznie między usługodawcami. Z mojego doświadczenia polecam ovh.pl – od kilku lat prowadzą w rankingach pod względem najniższej ceny za przedłużenie domeny. Cena przedłużenia zależy od końcówki. Jeśli większość twoich klientów będzie z Polski polecam wybrać .pl, jeśli celujesz w klientów zagraniczny, to lepiej zdecyduj się na .com. Aktualny koszt przedłużenia domen na ovh.pl to odpowiednio 40,64 zł i 39,99 zł netto. Innych rozszerzeń nie polecam, są zbyt trudne do zapamiętania, a to może skutkować mylnym wpisaniem adresu przez klienta. Hosting to bardziej skomplikowana kwestia. Zacznijmy od ilości miejsca, które potrzebujesz. Na prostą stronę z kilkoma zakładkami i blogiem, miejscem na zainstalowanie przydatnych wtyczek i serwerem poczty e-mail wystarczy ci 10GB. Na dobry początek. Drugim aspektem, na który warto zwrócić uwagę przed kupnem hostingu, jest niezawodność i pomoc techniczna w razie problemów. Niektóre firmy wypadają na tym tle gorzej, inne lepiej. Ostatnim, ale bardzo ważnym elementem, którego nie możesz pominąć, zakładając własną stronę jest certyfikat SSL. Certyfikat SSL chroni twoją stronę przed atakami hakerów. Kojarzysz tę zieloną kłódeczkę po lewej stronie przy adresie w pasku wyszukiwania? Świadczy ona o tym, że dana strona ma aktywny certyfikat SSL. Jest ważny do tego stopnia, że strony bez certyfikatu uzyskują niską pozycję w rankingu Google, a czasem są wręcz pomijane przez wyszukiwarkę. Certyfikat SSL gwarantuje bezpieczeństwo twojej strony. Podstawowy certyfikat jest darmowy, a często nawet oferowany w pakiecie z domeną. Wymaga jedynie ręcznej aktywacji. Większość dostępnych hostingów posiada opcję preinstalacji Wordpressa przez hostingodawcę, dzięki czemu wraz z uruchomieniem twojego hostingu Wordpress jest już gotowy do działania. Jeśli chcesz maksymalnie ułatwić sobie pracę nad stroną, to upewnij się, że wybrany przez ciebie hostingodawca oferuje taką usługę, oczywiście bezpłatnie. Po zainstalowaniu Wordpressa możesz przystąpić do wyboru szablonu, który sprosta twoim potrzebom. Istnieje wiele estetycznych, prostych, darmowych szablonów, od których polecam zacząć: Sydney lub OneTone, to jedne z moich ulubionych. Świetnie sprawdzą się jako motywy na stronę internetową tłumacza. Preferuję jednostronny układ, to znaczy, bez dodatkowych podstron z wyjątkiem bloga. Jest bardzo przejrzysty, trochę jak rozszerzona wizytówka. Po typowo techniczne informacje dotyczące kupna domeny, hostingu, certyfikatu SSL, instalacji i konfiguracji wordpressa odsyłam was do starego, dobrego Google. Kto Googluje, nie błądzi. YouTube też jest bogatym źródłem wiedzy i rozwiązań przeróżnych problemów. Wiele ciekawych informacji znajdziecie również na blogu chyba najbardziej popularnej znawczyni Wordpressa – Oli Gościniak. Jej blog to jest dopiero skarbnica informacji!

Podsumowanie kosztów

DOMENA: 10-40 zł za 1 rok / 40zł za każdy kolejny rok HOSTING MIN. 10GB: 75-150 zł na rok PODSTAWOWY CERTYFIKAT SSL: 0zł WORDPRESS: 0zł SZABLON: 0zł Minimalny koszt za 1 rok wynosi 85 zł netto. To niewiele nawet dla początkującego tłumacza. Oczywiście budowę strony internetowej możecie również zlecić profesjonalistom, ale koszt przedsięwzięcia będzie znacznie wyższy. Wordpress jest tak intuicyjnym systemem, a do tego posiada pomocną społeczność, chociażby grupy na Facebooku lub blogi z poradami, że każdy, kto chociaż trochę ogarnia komputer, powinien sobie poradzić ;) Koniecznie polub Z Kontekstu na Facebooku – nie przegapisz żadnego postu! Jeśli interesują cię kulisy pracy tłumacza-copywritera, to obserwuj mnie na Instagramie, tam bywam najczęściej. Filologów i lingwistów zapraszam na Z wykształcenia filolog, miejsca, gdzie my, językowcy, dzielimy się wszystkim co dla nas ciekawe i przydatne. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące wordpressa, hostingu lub domeny, piszcie śmiało! Chętnie pomogę!

Content marketing oczami tłumacza

W dzisiejszych czasach internet jest oknem na świat, oceanem informacji, rzeką kontaktów. Praktycznie każdy szukając odpowiedzi na nurtujące go pytania, w pierwszej kolejności otwiera przeglądarkę internetową. W ciągu każdej sekundy Google odpowiada na ponad 40 000 zapytań. Dziennie liczba wyszukiwań wynosi średnio 3,5 biliona. Z roku na rok statystyki rosną. Równie dynamicznie rozwijają się media społecznościowe. Prym wiedzie Facebook - 2,196 mld aktywnych użytkowników. Zaraz za nim plasuje się YouTube – 1,5 mld aktywnych użytkowników. Tuż za nim Instagram – 1 mld aktywnych użytkowników. Biorąc pod uwagę liczby tak wielkiego kalibru, tłumacz nie może bagatelizować potencjału internetu i mediów społecznościowych w budowaniu własnej marki.

CONTENT IS KING

  Jak w tym gąszczu informacji w ogóle zostać zauważonym na tle konkurencji? Zastanów się, po co sam otwierasz przeglądarkę, przeglądasz swój news feed na facebooku lub przeglądasz wybrane hashtagi na Instagramie. Szukasz interesujących cię treści: ciekawych artykułów, inspirujących zdjęć, czy po prostu przydatnych informacji. Content is king. Treści rządzą internetem. Nic zatem dziwnego, że potencjał contentu został wykorzystany w marketingu. Content marketing, czyli w wolnym tłumaczeniu marketing treści, to całość działań bazujących na planowaniu, tworzeniu i promowaniu wartościowych treści dostosowanych do określonej grupy odbiorców. Wartościowe treści to nic innego, jak informacje podane w formie artykułów na blogu, podcastów, postów w social mediach, infografik, czy nawet video na youtube, które odpowiadają na potrzeby twojej potencjalnej publiczność, w tym klientów. Najważniejszym elementem content marketingu jest poznanie potrzeb twoich potencjalnych klientów, ale i innych odbiorców twoich treści, na przykład aspirujących tłumaczy, czy kolegów z branży. Treści, które opublikujesz, mogą być cennym źródłem wiedzy i motywacji dla innych tłumaczy, a ty sam uzyskasz autorytet w danej dziedzinie. Artykuły, zdjęcia, podcasty czy filmy, które odpowiadają potrzebom odbiorców, zostają przez nich udostępniane dalej. Google również docenia wartościowe i unikatowe treści. Kiedy roboty indeksujące strony zauważą, że artykuł na twoim blogu idealnie odpowiada na zapytania użytkowników, podbiją twoją stronę na wyższą pozycję w wynikach wyszukiwania, tak by została lepiej zauważalna. Fachowo nazywa się to SEO lub też pozycjonowanie. Inteligentne te internety. To już jednak temat na osobny post. ZALETY CONTENT MARKETINGU DLA TŁUMACZA FREELANCERA:
  • Zbudujesz świadomość własnej marki na rynku, dzięki czemu staniesz się rozpoznawalnym tłumaczem.
  • Zyskasz zaufanie potencjalnego klienta, dzięki wizerunkowi autorytetu w swojej dziedzinie.
  • Zwiększysz ruch na swojej stronie internetowej.
  • Nawiążesz nowe, cenne kontakty w branży.
  • Podzielisz się swoją wiedzą z innymi, zainspirujesz ich do działania.

CONTENT MARKETING W WYKONANIU TŁUMACZA

By skutecznie przeprowadzić marketingowe w internecie, musisz zacząć od ustalenia, jakie kanały do publikowania treści sprawdzą się w twoim przypadku najlepiej i gdzie twój potencjalny odbiorca może natknąć się na twój content.

STRONA INTERNETOWA I BLOG

Zacznij od strony internetowej i bloga. Przeglądarka internetowa, czy to Google, czy Baidu w Chinach, czy Yandex w Rosji, to prawdopodobnie pierwsze medium, za pomocą którego twój potencjalny odbiorca natknie się na twoją markę. Strona internetowa to twoja wirtualna, rozszerzona wizytówka. Blog natomiast to twoja szansa na zbudowanie autorytetu w swojej dziedzinie i wypozycjonowanie twojej strony, dzięki wartościowym artykułom. Prowadzenie bloga, ale czas, który w to zainwestujesz, na pewno zwróci się w przyszłości. Szacuje się, że startujący tłumacz freelancer przeznacza na działania marketingowe nawet 50% swojego czasu. Początki zawsze są trudne.

FACEBOOK

W wyniku nowej polityki Facebooka, który zmniejszył widoczność treści udostępnianych przez strony firmowe, fanpage na Facebooku nie ma już takiej siły przebicia jak kiedyś. Warto go jednak prowadzić po to, być w bliższym kontakcie z odbiorcami. Facebook pozwala na zaangażowanie publiczności w ciekawą dyskusję, o ile dobierzemy właściwe treści do udostępniania. Zdarza się również, że klienci wybierają messengera do szybszej, niemal natychmiastowej komunikacji z tłumaczem. Dobrym pomysłem na wykorzystanie Facebooka jest stworzenie pod swoimi skrzydłami grupy tematycznej, która zaangażuje społeczność o określonych zainteresowaniach, tak jak Z wykształcenia filolog. Jeśli jeszcze nie dołączyłeś, to nie zastanawiaj się ani chwili dłużej :)

INSTAGRAM

Kulisy pracy tłumacza w domowym biurze to świetny Instagramowy content. Freelancing interesuje wiele osób. Podziel się swoją codziennością, pokaż, czym się zajmujesz od kuchni, pochwal się, co aktualnie czytasz lub jak pracujesz nad rozwojem zawodowym i osobistym. Instagram to przede wszystkim źródło inspiracji. Wykorzystaj Instagram również do promocji swoich blogowych postów. Jeśli kogoś interesuje tematyka twojego Instagrama, na pewno z chęcią przeczyta również twoje artykuły. A korzystając z okazji, zapraszam do siebie.

YOUTUBE

YouTube z powodzeniem może zastąpić bloga, ponieważ umożliwia pozycjonowanie filmów, dzięki czemu masz szansę dotrzeć do szerszej publiczności. Według statystyk video content marketing jest prężnie rozwijającym się trendem 2018 roku. 79% osób preferuje wideo od tekstów pisanych. O ile istnieją kanały o tematyce językowej, takie jak Madame Polyglot lub Po Cudzemu, to nie znam żadnego stricte tłumaczeniowego. Wykorzystaj tę szansę!

PODCASTY

Nie nazwałabym ich alternatywą dla bloga, bo nie wypozycjonujesz dzięki nim swojej strony, ale możesz dotrzeć do szerszej grupy osób, które przez tryb życia w biegu nie mają czasu czytać długich artykułów. Zaletą podcastu jest to, że może być tłem codziennych czynności: sprzątania, jazdy samochodem lub tramwajem. Dzięki podcastom zbudujesz swój autorytet w danej dziedzinie i pogłębisz świadomość swojej marki.

LINKEDIN

LinkedIn to już nie tylko wirtualne CV, ale platforma, dzięki której nawiążesz profesjonalne kontakty z klientami. Dzięki dopracowanemu profilowi twoja szansa na współpracę z bezpośrednim klientem rośnie. LinkedIn umożliwia publikowanie i udostępnianie własnych artykułów w obrębie platformy. Zwiększa to szansę na to, że twoje treści dotrą do zainteresowanych, co może zakończyć się nowymi ofertami współpracy. To moim zdaniem najważniejsze kanały dystrybucji, dzięki którym wypromujesz własną markę na tle konkurencji. Nie rzucaj się na głęboką wodę, próbując zapanować nad wszystkimi na raz. Na początek wybierz 2 i staraj się je systematycznie rozwijać, a do tego potrzebujesz przede wszystkim dobrze opracowanej strategii.

STRATEGIA CONTENT MARKETINGOWA DLA TŁUMACZA

Content marketing nie sprowadza się jedynie do tworzenia atrakcyjnych i przydatnych treści. To przede wszystkim odpowiednia strategia, promocja i analiza z wyciągnięciem właściwych wniosków.

Planuj – Twórz – Promuj – Analizuj – Powtórz

Skuteczny content marketing opiera się na przemyślanej strategii. Nie publikuj chaotycznych treści. Zastanów się, co i w jaki sposób przekazać oraz co dokładnie chcesz osiągnąć. Staraj się tworzyć i publikować regularnie. Promuj treści na różnych kanałach. Dodałeś nowy wpis na blogu? Poinformuj o tym na swoim firmowym Facebooku i wspomnij przy okazji na Instagramie. Analizuj reakcje odbiorców. Jakaś konkretna tematyka wzbudza większe zainteresowanie? Rozwiń myśl lub publikuj podobne treści, może stwórz regularną serię? Nie przestawaj wyciągać wniosków. Rozszerzaj działania. Cały proces ma na celu zbudowanie świadomości twojej marki jako profesjonalnego tłumacza o szerokiej wiedzy, który jest autorytetem w swojej dziedzinie i motywacją dla innych. Zyskasz zaufanie klienta, który bez wahania skorzysta z twoich usług. Content marketing to proces wymagający minimalnego wkładu finansowego, ale za to długotrwały. Musisz uzbroić się w cierpliwość, bo bywa, że stworzenie treści, które zyskają uznanie twoich odbiorców zajmie sporo czasu. To tak jak z wylansowaniem przeboju w obecnym showbusinessie. Nie poddawaj się, szukaj inspiracji słuchając swoich potencjalnych odbiorców i twórz treści skrojone do ich potrzeb, aż osiągniesz zamierzony sukces!

Jak bez siedzenia nad książkami podciągnąć swój angielski z B2 na C1?

Jeśli tak jak ja nie przepadasz za wkuwaniem list słówek i zasad gramatycznych i nie jest to dla ciebie efektywny sposób nauki, to czytaj dalej. Tak jak niejadkom, którzy nie znoszą warzyw można je w sprytny sposób przemycać do codziennego jadłospisu, tak też możesz przemycać do swojego codziennego życia język. Poniżej sposoby na doszlifowanie swojego języka, które sprawdziły się u mnie (i dalej się sprawdzają! Przecież człowiek uczy się całe życie).

PODCAST NA WYNOS, POPROSZĘ

Podcasty to idealny sposób na przemyt języka w biegu. Co więcej – języka żywego, takiego, jakim faktycznie operują native speakerzy, a nie nieco szablonowych wyrażeń, które spotkamy w podręcznikach. Przy okazji osłuchasz się z różnymi akcentami. Słuchanie podcastów to świetny pomysł na efektywne wypełnienie czasu, który spędzasz na dojazdach do szkoły lub pracy, sprzątaniu, czy zakupach. Dodatkowo, dowiesz się ciekawych informacji o tym, co cię interesuje. Polecam słuchać podcastów na Spotify lub iTunes, bo możesz je subskrybować i będziesz na bieżąco z nowymi odcinkami. Kolejny patent na naukę angielskiego i przejście z B2 na C1 za pomocą podcastów? Kiedy pojawi się słowo lub konstrukcja gramatyczna, których nie znasz, możesz je szybko wyguglować lub zapisać w notatniku do późniejszego sprawdzenia. Poszukując znaczenia samodzielnie, na dłużej je zapamiętasz. Polecam też dodać odkryte w ten sposób słówka do fiszek i co jakiś czas powtarzać dla utrwalenia. Poniżej lista moich ulubionych podcastów po angielsku:
Stuff You Missed in History Class – podcast dla pasjonatów historii. Jak sama nazwa wskazuje, porusza raczej te mniej znane fakty i ciekawostki. Do tego prowadzony jest w bardzo przystępny i luźny sposób, a poczucie humoru prowadzących niejednokrotnie wywołało u mnie stłumiony śmiech podczas jazdy tramwajem ku zdziwieniu współpasażerów.
Dressed: the History of Fashion – coś dla miłośników mody na przestrzeni wieków. Wiedzieliście, że jeszcze 150 lat temu popularne było zlecanie wykonania biżuterii z włosów bliskich osób? Znaliście historie powstania najbardziej znanych logo światowej klasy projektantów? Nie? To posłuchajcie, a przy okazji chłońcie język.
Stuff Mom Never Told You – kanał o zabarwieniu feministycznym poruszający wiele tematów, które zamiata się trochę pod dywan. Na przykład dyskryminację fanficków przez męskich krytyków jako stereotypowych romansideł pisanych przez samotne kobiety lub seksualnych napiętnowaniach, z którymi spotykają się gamerki grające online. Warto posłuchać!
A Way with Words: language and linguistics – typowo lingwistyczne rozważania, coś na kształt audycji prof. Miodka. Myślę, że przypadnie do gustu wszystkim filologom I lingwistom.
Nerdificent – Nerd to jak wiadomo stan umysłu. Sama byłam i jestem nerdem, więc czuję się w tematach poruszanych w tym podcaście jak w swoim naturalnych środowisku. Od Power Rangers po Twilight Zone (czy jest na sali ktoś, kto to oglądał?)
• Tym podobnych podcastów znajdziecie więcej na How Stuff Works Tematyka jest naprawdę rozległa: od jedzenia po samochody (wszystkie podcasty są też dostępne na Spotify). Podcasty to tak naprawdę poziom C2/native speaker. Nie zniechęcajcie się, jeśli czegoś nie rozumiecie! Poprzeczka jest na prawdę wysoko.

NETFLIX AND CHILL

Bez ukrytych podtekstów! To, że seriale są świetnym sposobem na naukę języka, nie jest niczym nowym. Język w serialach jest zróżnicowany, aktorzy mogą mieć też różne akcenty, tempo wypowiedzi czasami jest bardzo szybkie. Zrozumienie dialogów w 100% to wyższa szkoła jazdy! Czasem bez trzymanki. Nie zniechęcaj się, jeśli na początku trochę się pogubisz. Zacznij od przejścia na angielskie napisy, a kiedy poczujesz się pewniej, wyłącz je. Tak jak w przypadku podcastów, zapisuj nowe słówka i konstrukcje i sprawdź ich znaczenie. Na dłużej utkwią ci w głowie. Nie poddawaj się! Oprócz angielskiego, jeszcze w liceum, podłapałam w ten sposób w ostatnich latach dużo hiszpańskiego... wszystko dzięki Narcos bez napisów. Asortyment seriali jest ogromny, wybierz coś, co odpowiada twoim gustom.

GRY KOMPUTEROWE

Jesteś graczem? Tak samo, jak w przypadku seriali, staraj się grać w anglojęzyczne wersje gier. Spróbuj wyłączyć napisy i sprawdzić jak idzie ci rozumienie ze słuchu. Przykładowo, Wiedźmin jest prawdziwą kopalnią nowych słówek i ciekawych konstrukcji! Miej w pogotowiu kartkę i zapisuj nowości. Nauka przez zabawę to zawsze dobry pomysł, nie tylko dla dzieci!

LEKTURY DO NAUKI ANGIELSKIEGO

Czytanie książek w oryginale ma 2 plusy: poznajesz prawdziwy styl autora, który czasami ginie w tłumaczeniu oraz „przy okazji” uczysz się języka. Dużo takiej ukrytej „nauki” ma miejsce na filologii. Przez czytanie, czasem nawet nieświadomie zapamiętujesz nowe konstrukcje i słówka. Chociaż jestem wielką miłośniczką papierowych książek, to polecam ci zainwestować w Kindle. Po pierwsze, anglojęzyczne ebooki możesz kupić przez internet i już po chwili wgrać je na swój czytnik, a dodatkowo Kindle ma funkcję słowniczka, który szybko podpowie ci znaczenie danego słowa. Nowe wyrażenia możesz dodawać w Kindlu na specjalną listę, z której polecam przepisać je potem na fiszki dla utrwalenia. Jeśli wolisz uczyć się nowych słówek na bieżąco, to rób powtórkę po każdym skończonym rozdziale. Nie sprawdzaj każdego słówka w słowniku, o ile nie da się go rozszyfrować z kontekstu. Inaczej zabijesz całą przyjemność czytania! Na etapie przejścia z B2 na C1 nie czytaj już uproszczonych wersji książek, spróbuj wpłynąć na głęboką wodę, lepiej mieć wysoką poprzeczkę. Pierwszą książką, którą przeczytałam w oryginale, był Harry Potter i Zakon Feniksa, zaraz po tym, kiedy wyciekł do internetu w 2007 roku (wiem, to już nie Pottermania, to Potteroholizm). Zrozumiałam bardzo dużo, a jeszcze więcej się nauczyłam. Dobierz książkę pod swój gust. Co powiesz na:
• Harry’ego Pottera
• Kryminały Agathy Christie
• Dziennik Bridget Jones
• Dumę i uprzedzenie
• Pokutę
• Wichrowe Wzgórza
• Hobbita
• Grę o Tron?  

„MÓWIĘ, MÓWIĘ...

... czasem jestem dziwna, jak to miasto” tak śpiewa Beata Kozidrak, a ja mówię ci: przełam opory przed mówieniem po angielsku! Jaki mam na to sposób? Jeżeli jesteś studentem, to rozejrzyj się za możliwością wyjazdu na Erasmusa. Najlepiej do kraju anglojęzycznego, ale niekoniecznie. Erasmus to najlepsza okazja na podciągnięcie się w konwersacjach, a do tego niesamowita przygoda. Według mnie wyjazd na stypendium zagraniczne powinien znaleźć się na bucket list każdego studenta. Jeśli z jakichś względów nie możesz wybrać się na Erasmusa, to zorientuj się, czy na twoim uniwersytecie działa ESN (Erasmus Student Network). ESN opiekuje się Erasmusami przyjeżdżającymi na studia do nas. Możesz zostać tak zwanym Erasmus buddy i mieć pod swoją opieką osobę z zagranicy, która z reguły nie mówi po polsku. To świetna okazja na zawarcie nowych znajomości, poszerzenie horyzontów i sprawdzenie swojego angielskiego w praktyce! Przez jedną osobę możesz poznać 100, a to już całkiem pokaźna liczba zagranicznych znajomych. Do tego, ESN to też doświadczenie w organizacji studenckiej, a to zawsze plus. Prawda, że to świetny pomysł? Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o mojej przygodzie z ESN i o wyjeździe na Erasmusa, dajcie znać w komentarzach. Chętnie poopowiadam.

Zgodzę się, że pewnych rzeczy nie można obejść i czasami nie ma innego wyjścia – musisz je cierpliwie zakuć. W przeskoczeniu z B2 na C1 liczy się jednak w dużej mierze nabycie płynności w posługiwaniu się językiem, a w tym wszystkie powyższe sposoby powinny ci w znacznym stopniu pomóc. Mnie pomogły :)
Jeśli interesuje cię język angielski i chcesz więcej podobnych postów, to polub Z kontekstu na Facebooku i Instagramie. Teraz już nic nie przegapisz!

20 DARMOWYCH narzędzi dla tłumaczy freelancerów

Mówią, że nie ma niczego za darmo. A jednak! Przed tobą lista 20 darmowych narzędzi dla początkujących tłumaczy freelancerów, od bezpłatnych narzędzi CAT, po OCRy i organizację pracy. Dlaczego uważam, że przydadzą się głównie początkującym? W większości nie są to rozbudowane narzędzia i do bardziej zaawansowanych projektów mogą nie wystarczyć, aczkolwiek są dobrą opcją na start przy ograniczonym budżecie. Wiadomo, nie od razu Rzym zbudowano ;)

Darmowe narzędzia CAT

 
  • MateCat
MateCat to mój ulubiony darmowy kotek. Oparty jest o machine learning i zbiorczą pamięć tłumaczeniową. Podczas tłumaczenia podpowiada nam matche, czyli dopasowania, bazując na zgromadzonych przez siebie danych lub naszych pamięciach tłumaczeniowych. Podobnie jak w przypadku komercyjnego oprogramowania, możesz tworzyć, importować i eksportować własne pamięci tłumaczeniowe w formacie TMX oraz glosariusze. Przydatną opcją jest również możliwość eksportu twojego tłumaczenia w formacie XLIFF, dzięki czemu może być otworzone na przykład w Tradosie. Co więcej, MateCat obsługuje też paczki tłumaczeniowe Tradosa. To istotne, ponieważ biura tłumaczeniowe często przesyłają tłumaczom właśnie takie paczki plików. MateCat oferuje opcję tłumaczenia automatycznego (machine translation) bez limitu znaków, które są zaskakująco przyzwoitej jakości. Czasami mogą być całkiem użyteczną wskazówką! MateCat działa w przeglądarce i wymaga dostępu do internetu, ale w dzisiejszych czasach to przecież nie problem.    
  • SmartCat
Kolejny internetowy kotek za darmo. Podobnie, jak MateCat oferuje możliwość stworzenia własnej pamięci tłumaczeniowej i glosariusza oraz ich importu, bądź eksportu. Jest kompatybilny z formatem XLIFF i paczkami tłumaczeniowymi Tradosa. W odróżnieniu od poprzednika, SmartCat nie oferuje bezpłatnej opcji tłumaczenia automatycznego. Podoba mi się jednak jego interfejs i intuicyjna obsługa. Na prawdę można zaprzyjaźnić się z tym kotkiem! Spróbujcie sami!    
  • OmegaT
Tym razem jest to program do pracy offline, który instalujesz na swoim komputerze. Umożliwia korzystanie z pamięci tłumaczeniowych i glosariuszy, które możesz importować i eksportować. Niestety nie oferuje możliwości skorzystania z publicznych baz pamięci tłumaczeniowych ani darmowego tłumaczenia automatycznego. Używałeś któregoś z tych CATów?

Darmowe narzędzia do OCR

Czasami zdarza się, że klient wysyła nam jedynie skan dokumentu. Bywa, że do przetłumaczenia mamy nieedytowalny plik PDF. Co teraz? Poświęcić pół nocy na przepisywanie ręcznie? Od razu się poddać? Chwila, chwila, weź głęboki oddech. Istnieją przecież narzędzia do optycznego rozpoznawania znaków — OCR. Rezultat nie zawsze jest satysfakcjonujący i prawie zawsze wymaga sprawdzenia i korekty, ale... OCR
  • FreeOCR.net i SimpleOCR
To chyba jedyne darmowe programy do OCR, o których słyszałam. Oba są proste w użyciu. Efekt zależy w dużej mierze od jakości skanu, zdjęcia lub pliku PDF. Zawsze warto spróbować.  

Skanowanie bez skanera

Wystarczy smartfon!
  • CamScanner
  • Evernote Scannable (tylko na iOS)
  • Google docs (ha! Pewnie nie miałeś pojęcia, że można tą aplikacją skanować, co? Odsyłam do instrukcji!)

Pisownia i gramatyka

Stary, dobry Word został w tyle, jeśli chodzi o sprawdzanie pisowni i gramatyki. Nowoczesne narzędzia podpowiedzą ci konkretnie, które słowa są oklepane i odradzane przez językoznawców, które wyrażenia są użyte w złym kontekście oraz które zdania są trudne w odbiorze ze względu na ich zawiłość.  
  • Ortograf.pl
Ortograf jest jak wirtualna pani od Polskiego. Podkreśli błędy interpunkcyjne i ortograficzne, ale też zasugeruje zmiany stylistyczne i podpowie, które słowa są zbyt kolokwialne i nadużywane zdaniem językoznawców.  
  • Grammarly
Grammarly to aplikacja do sprawdzania angielskiej pisowni, którą można zainstalować jako wtyczkę do przeglądarki. Mamy wtedy pewność, że cokolwiek piszemy, jest na bieżąco sprawdzane. Inną opcją jest zainstalowanie aplikacji na komputerze i wrzucanie plików tekstowych do sprawdzenia. Grammarly podkreśla błędy i sugeruje stylistyczne poprawki.  
  • Hemingway app
Taka nazwa zobowiązuje, prawda? Podobnie jak sam pisaż, ta aplikacja "preferuje" prosty styl pisania. Podkreśli nam wszystkie wielokrotnie złożone zdania jako "difficult to read" i zasugeruje zmianę wyszukanych słów na prostsze, bardziej przyziemne odpowiedniki. Hemingway app przydaje się, gdy chcesz, by twój tekst był tak jasny w odbiorze, jak tylko się da. Sprawdź sam!

Organizacja pracy i czasu

W natłoku projektów dobrze jest być zorganizowanym i maksymalnie wydajnym. Tłumacz musi ogarniać na bieżąco :) Do robienia szybkich notatek przydadzą się:  
  • Google Keep
Prosta aplikacja do notowania, której można używać na smartfonie i komputerze. Umożliwia tworzenie notatek głosowych i przypięcie do twojej notatki zdjęcia lub przypomnienia.  
  •  Evernote
Działa na takiej samej zasadzie. Dodatkowo możesz zapisywać strony internetowe do przeczytania na później oraz udostępnić swoje notatki komukolwiek chcesz! Do zarządzania projektami przyda się:  
  • Trello
Dzięki Trello będziesz na bieżąco z projektami, dla których ustawisz terminy i stworzysz checklisty, by dostarczyć tłumaczenie na czas.    
  • Asana
Kolejna użyteczna aplikacja do zarządzania projektami. Pozwala na podzielenie projektu na kamienie milowe i śledzenie procesu na osi czasu. Super rozwiązanie! Bardzo prosta w obsłudze i przyjemna wizualnie.  
  • Nozbe
Nozbe to kombajn, który łączy wiele funkcji w jednym urządzeniu: zarządzanie projektem, kalendarz, notatki, synchronizacja z Google Drive lub Dropboxem. Jest zdecydowanie najbardziej wszechstronna, a jednocześnie łatwa w użyciu. Nozbe jest darmowy do 5 aktywnych projektów jednocześnie. Na początek powinno wystarczyć. A na poprawę koncentracji:  
  • Stayfocused
Rozpraszacze takie jak Facebook, Instagram lub E-mail tylko czyhają, żeby odciągnąć cię od pracy. Trzeba mieć na prawdę dużo silnej woli, żeby oprzeć się pokusie sprawdzenia, co tam w trawie piszczy. Stayfocused zablokuje na określony czas dostęp do wybranych serwisów: +100 do efektywności ;) A by zaoszczędzić czas:
  • IFTTT
Aplikacja pozwala zsynchronizować ze sobą wiele serwisów. Pełna nazwa tego programu to If This Then That, co idealnie podsumowuje jego ideę. Na przykład, możesz ustawić regułę, by każdy załącznik do maila, który otrzymasz, zapisywał się od razu na twoim Google Drive. Inny przykład? Możesz sprawić, by każde twoje zdjęcie, które dodajesz na Instragram, zapisywało się również na twoim Dropboxie. IFTTT synchronizuje ponad 550 różnych programów i serwisów — możliwości jest wiele!

Personal branding i marketing

Każdy tłumacz freelancer musi zadbać o personal branding, czyli budowanie własnego wizerunku w sieci, oraz skuteczny marketing swoich usług, najlepiej w postaci content marketingu (poprzez tworzenie wartościowych treści, czyli contentu). W przyszłości postaram się rozwinąć ten temat i podkreślić jak bardzo jest to ważne dla sukcesu twojego biznesu. 2 najlepsze, moim zdaniem, serwisy, dzięki którym tłumacz może zaistnieć w internecie to:  
  • Wordpress
Wordpress jest idealną opcją dla stworzenia swojej strony internetowej i prowadzenia bloga, a są to 2 niesamowicie ważne sprawy dla freelancera. Strona internetowa to nasza wizytówka, a przez prowadzenie bloga możemy podzielić się ze światem swoją wiedzą i zbudować społeczność osób zainteresowanych tymi samymi tematami. Wordpress jest bardzo prosty w obsłudze, a przede wszystkim sam w sobie jest darmowy. Koszt dochodzi, tylko jeżeli zdecydujesz się postawić stronę z własną domeną na własnym hostingu. Masz wtedy więcej możliwości, a w przeliczeniu na miesiąc są to i tak bardzo niskie kwoty, więc warto!  
  • Instagram
Ok, Instagram służy do wrzucania zdjęć, ale ja jestem tłumaczem, a nie fotografem. Tak jest, ale to nie oznacza, że jedyne czym możesz się podzielić, to słowa. Wrzucaj na Instagram kulisy swojej pracy, czym zajmujesz się w wolnym czasie, jakie książki czytasz lub czego nowego się uczysz. Motywuj i inspiruj innych! A przy okazji buduj swój pozytywny wizerunek. Możecie odgapić parę pomysłów z mojego profilu ;)   A ty masz swoje ulubione aplikacje, które ułatwiają życie (nie tylko tłumacza)? A na koniec przygotowałam dla ciebie podsumowującą infografikę :) Śmiało, podziel się nią ze znajomymi "po fachu"! Po więcej haków i ciekawych informacji dla tłumaczy zapraszam na Z wykształcenia filolog — facebookową grupę, na której dzielimy się wszystkim, co nas interesuje i motywuje. I koniecznie polub Z kontekstu na Facebooku — nie umknie ci żaden post!   darmowe narzędzia dla tłumaczy

Dlaczego nie powinieneś iść na filologię?

„Zaraz, zaraz, co ja czytam?!” Filolog odradza filologię? Nie do końca. Po prostu uważam, że studia filologiczne nie są dla każdego, a wokół nich krąży wiele mitów, stereotypów i niedomówień, o których nikt w liceum nie mówi, a i w internecie mało piszą. Maturzysto, jeśli aplikowałeś już na studia filologiczne, to masz jeszcze czas się zastanowić. Żeby nie było, że nie ostrzegałam ;)

PO FILOLOGII BĘDZIESZ MÓWIĆ JAK NATIVE SPEAKER

Otóż...nie koniecznie. Znam osoby, które mają tytuł magistra filologii angielskiej, a w języku królowej Elżbiety mówią bardzo średnio. Nie mam na myśli tylko wymowy i akcentowania, to akurat sprawa drugorzędna, aczkolwiek jest wizytówką każdego filologa. Przede wszystkim wspomniane osoby kaleczą gramatykę, mają mały zasób słownictwa, mylą podstawowe znaczenia. Jak to możliwe?! Przecież przez 5 lat uczyły się języka! I tak i nie. Filologia to nie rozszerzony kurs językowy. Nauka języka to trochę efekt uboczny czytania masy książek, rysowania drzewek na językoznawstwie i poznawania historii i kultury danego obszaru językowego. Jeśli nie lubisz literatury wysokiej, nie znosisz analizy wierszy i doszukiwania się wszędzie motywów i ukrytych metafor, to filologia na pewno nie jest dla ciebie. Już na 1 roku wrzucony zostajesz na głęboką wodę i analizujesz poematy wczesnośredniowieczne, oczywiście w oryginale. Im dalej w las, tym wcale nie jest łatwiej. Omawiane książki to nie lekkie, przyjemne lektury do poduszki, a z ich interpretacją problemy mają nawet native speakerzy. Plusem jest, że w tak zwanym międzyczasie, niepostrzeżenie przyswajasz nowe słowa, konstrukcje gramatyczne i szlifujesz warsztat pisarski. Nie od dziś wiadomo, że ten, kto dużo czyta, lepiej pisze. Studia filologiczne to również dużo historii i zagadnień kulturowych, jeśli nie przepadałeś za historią w liceum, to na filologii od niej nie uciekniesz. Na studiach filologicznych będziesz zajmować się rozbiorem języka na części pierwsze. Bardzo, bardzo szczegółowo w każdym aspekcie. Nie będzie powtarzania czasów, czy parafrazowania zdań. Owszem, jest grupa przedmiotów kształtujących praktyczne posługiwanie się językiem, tak zwane PNJ, do których zalicza się gramatyka praktyczna i słownictwo, ale czas im poświęcony to naprawdę mały ułamek całości programu studiów. Dobrze się zastanów, czy na pewno chcesz spędzać dnie, rysując drzewka syntaktyczne. Mimo wszystko jesteś na tak? Ok, 1 plus „za” filologią!

PO FILOLOGII ZARAZ ZNAJDZIESZ PRACĘ, PRZECIEŻ ZNAJOMOŚĆ JĘZYKÓW JEST W CENIE

Popularny stereotyp, krążący głównie wśród naszych rodziców (czytelniku, mimo różnicy kilku lat dalej jesteśmy tym samym pokoleniem ;)), że jakoby perfekcyjna znajomość języka gwarantowała pracę marzeń. Zgadza się, za ich czasów tak było. Może nawet jeszcze 15 lat temu tak było. Tłumacz, czy lektor języka to był ktoś. Niestety czasy się zmieniły i filolog nie może polegać tylko na znajomości języka. Musi być sprytny. Wadą filologii jest to, że nie daje ona konkretnego przygotowania zawodowego. Owszem, są specjalizacje, tłumaczeniowa i nauczycielska, ale czy zapewniają wystarczającą praktykę, żeby czuć się w miarę pewnie zaraz po obronie? Moim zdaniem nie. Filolog musi znaleźć swoją niszę i wyspecjalizować się w niej we własnym zakresie: czy to przez zgłębianie literatury, czy dodatkowe kursy, a nawet kolejne studia. Przede wszystkim musi zadbać o przyszłą karierę zawodową już na studiach. Każdy uśmiechnął się pod nosem na widok mema o pracodawcach poszukujących świeżego magistra z 10-letnim stażem. 10 lat to duże wyolbrzymienie, ale przynajmniej rok praktyki to już rzeczywistość. O ile nie wybrałeś jakiejś mało popularnej filologii, to samo ukończenie studiów filologicznych może nie wystarczyć, żeby odnaleźć się na rynku pracy. O tym, gdzie można pracować po filologii pisałam w artykułach Praca po filologii angielskiej – gdzie i jak rozpocząć karierę? Ile zarabia tłumacz, a ile lektor angielskiego? i Praca po filologii angielskiej – gdzie i jak rozpocząć karierę? Korporacja, copywriting, a może wyjazd za granicę?. Przemyśl dokładnie, czym chciałbyś zajmować się w życiu i sprawdź, jaki jest na to popyt. Znajdź swoją niszę. Im bardziej będziesz wyspecjalizowany, tym lepiej. Pamiętaj, sam język nie wystarczy. Chyba że już sam język jest niszowy, na przykład...islandzki. Kto jeszcze nie widział mojej relacji z Islandii, niech obejrzy zachowane stories na moim Instagramie ;) Masz pomysł na swoją niszę? Jeśli tak, dodaj 1 plus „za” filologią.

FILOLOGIA A LINGWISTYKA STOSOWANA

Jaka jest między nimi różnica? Przede wszystkim w praktycznym podejściu, na plus dla lingwistyki. W programie studiów lingwistyki stosowanej więcej miejsca poświęca się na ćwiczenia praktyczne, a mniej na analizę literatury. No i najważniejsza różnica: na lingwistyce szczegółowo studiujesz równolegle 2 języki, a 3 nauczysz się dodatkowo na lektoracie. Oznacza to, że po skończeniu studiów lingwistycznych będziesz mógł zostać tłumaczem, lub nauczycielem, 2 języków. Na filologii wyspecjalizujesz się tylko w 1 języku, a 2 możesz nauczyć się dodatkowo na lektoracie (pst! Lektorat to taki obowiązkowy kurs językowy dla studentów). Przez mniejszą ilość ćwiczeń praktycznych na filologii wiele umiejętności będziesz musiał rozwinąć we własnym zakresie. Myślę, że jeśli miałabym cofnąć się w czasie do wyboru studiów, wybrałabym jednak lingwistykę stosowaną. Moim zdaniem, czyni absolwenta bardziej konkurencyjnym na rynku zawodowym, właśnie przez jednakowe kwalifikacje w 2 językach i większy nacisk na praktykę. A ty co wybierasz? Jeśli nadal filologię, to dodaj kolejny plus „za”.

FILOLOGIA, JAK WSZYSTKIE STUDIA HUMANISTYCZNE TO ŁATWIZNA

Mówi tylko ten, kto o studiach filologicznych nie ma bladego pojęcia. Filologia to nie czytanie książeczek i spoglądanie z zadumą w okno, szukając weny twórczej. Filologia nie jest dla każdego, nawet jeśli angielski w liceum szedł jak po maśle. Studia filologiczne to jeden z cięższych humanistycznych kierunków wymagający dużo samodzielnej pracy i dyscypliny. Dla osoby po liceum pierwsze miesiące studiów mogą być naprawdę trudne. Ciągłe skupienie przez kilka długich wykładów o literaturze staroangielskiej albo o teoriach językoznawczych, prowadzonych szybkim tempem i naszpikowanych słówkami, które słyszysz pierwszy raz w życiu, to z początku nie lada wyczyn. Uczysz się myśleć po angielsku. Przedmiotów jest bardzo dużo, dodatkowych materiałów do przerobienia w domu jest jeszcze więcej. Uwierzcie, czasem trzeba się sporo natrudzić, żeby wyciągnąć marne 3. Angielski na filologii w niczym nie przypomina angielskiego ze szkoły, jest zawiły, akademicki, bardzo specjalistyczny. Ale o tak właśnie zostajesz specjalistą :) Dasz radę? Kolejny plus „za”.

STUDIOWAĆ FILOLOGIĘ, CZY NIE STUDIOWAĆ? OTO JEST PYTANIE.

Przelicz plusy. Zdecydowanie „za”? Cieszę się, że jesteś gotowy na studia filologiczne. Mimo ogromu samodzielnej pracy dają dużo satysfakcji. No i czy nie cudownie jest robić, to co kochasz? Jeśli chcesz dołączyć do społeczności przyszłych i obecnych filologów, to zapraszam na Z wykształcenia filolog. Aby być zawsze na bieżąco z nowymi wpisami, zaobserwuj Z kontekstu na FB i Instagramie!

Praca po filologii angielskiej – gdzie i jak rozpocząć karierę? Korporacja, copywriting, a może wyjazd za granicę?

Praca po filologii to nie tylko zawód nauczyciela, tłumacza lub wykładowcy, o których pisałam w poprzednim wpisie. Wbrew pozorom nie są to najczęściej wybierane ścieżki kariery. Gdzie jeszcze pracują absolwenci anglistyki? Chyba nie zdziwię was, gdy powiem, że w...

KORPORACJI

Wiele dużych, międzynarodowych firm, w myśl strategii low-cost country sourcing, przenosi część swoich procesów do Global Delivery Centers, tworzonych w krajach, które generują niskie koszty. Polska jest jednym z nich. Koszt zatrudnienia pracownika w Polsce jest kilkukrotnie niższy niż w U.S.A., stąd zagraniczne firmy tak chętnie tworzą tutaj swoje oddziały. Świat dzieli się na miłośników i hejterów korpo. Prędzej czy później każdy pracownik korporacji, który jeszcze nie wie, co myśleć o swojej pracy, przejdzie do jednego z obozów. Nie udało mi się znaleźć żadnych oficjalnych statystyk, ale przeglądając LinkedIna w oczy rzuciło mi się jak wielu filologów pracuje w międzynarodowych korporacjach. Nic w tym dziwnego, na wiele podstawowych stanowisk wymagane jest dowolne wykształcenie wyższe oraz zaawansowana znajomość angielskiego lub innych języków. Przez pierwsze miesiące pracy korporacje oferują szkolenia pod kątem wybranego stanowiska.

Pewnie zastanawiasz się, na jakich stanowiskach najczęściej pracują osoby po filologii angielskiej, dajmy na to, w międzynarodowym banku inwestycyjnym. Nazwy stanowisk w korporacjach nie wiele mówią. Junior Analyst? A kto to? Stanowisko w korporacji to tylko etykietka. Lepiej przyjrzyjmy się czym w korpo świecie może zajmować się przyszły filolog, czyli ty. Rekrutacja – ze względu na umiejętności językowe możesz sprawdzić się w roli rekrutera. W związku z dużą rotacją pracowników w korporacji, rekruterzy pracują pełną parą. Nabór nowych pracowników trwa cały czas. Jak już wspominałam, we wszystkich ofertach pracy w korporacji wymagana jest znajomość języka, i twoim obowiązkiem będzie weryfikacja czy angielski na poziomie C1, którym Jan Kowalski rzekomo operuje w mowie i piśmie, to nie tak naprawdę średnie B1. Stykasz się z wieloma osobowościami, wyszukujesz talenty, codziennie pracujesz z ludźmi. Administracja – szeroko pojęta praca z dokumentami. W zależności od działu możesz sporządzać umowy, raporty, sprawozdania (np. Contract Analyst, Regulatory Reporting Administrator) lub sprawdzać ich zgodność z procedurami i przepisami (np. Compliance Specialist). Wymaga to dobrej orientacji w zwrotach prawniczych, chociaż sam stopień interwencji w tekst jest niewielki, ponieważ wszystkie dokumenty bazują na ściśle ustalonych wzorach, a ich zawartość określają długie procedury. A procedur w korpo należy przestrzegać bezwzględnie. Nawet jeśli nie mają sensu. Obsługa klienta międzynarodowego – najczęściej w formie telefonicznej, czyli call center, ale również mailowo, czasami osobiście (np. Client Services Associate, Junior Customer Service Representative). W pracy w korporacji na tym stanowisku cenione są przede wszystkim umiejętności językowe i komunikacyjne. Znajomość branży jest mile widziana, ale nie jest niezbędna. Jak wspominałam, wszystko jest kwestią przeszkolenia.

FILOLOG KSIĘGOWY

Brzmi jak oksymoron? Niemożliwe? Możliwe. A nawet dość powszechne. Księgowość (Fund Accounting) w tym znaczeniu to rachunkowość funduszy inwestycyjnych. Po szczegóły odsyłam do Wikipedii, w skrócie wyjaśnię, że chodzi o cyferki, które odzwierciedlają góry pieniędzy klientów banków inwestycyjnych. Pewnie zastanawiasz się, dlaczego osoba po filologii byłaby w ogóle zainteresowana taką pracą. Po pierwsze wymagana jest znajomość języka, po drugie jest to możliwość zdobycia wiedzy z innej dziedziny niż filologia, po trzecie rotacja na tym stanowisku jest tak duża, że rekrutacja jest właściwie nieustanna, więc o oferty nietrudno, po czwarte korporacje kuszą warunkami zatrudnienia, ale o tym za chwilę.

MANAGER

Jeśli spodoba ci się w korporacji, wykażesz się dobrą organizacją i jakością pracy oraz łatwością współpracy w zespole, przy odrobinie szczęścia otworzą się przed tobą nowe drzwi. Ścieżka kariery managera wygląda trochę inaczej w każdej firmie. Pierwszymi szczeblami managerskiej drabiny są role team leadera lub supervisora. Oprócz odpowiedzialności za całokształt pracy twojego zespołu jesteś bezpośrednim zwierzchnikiem kilku pracowników. Do ciebie zwracają się ze swoimi problemami, pytaniami, zażaleniami. To ty oceniasz ich pracę. Kolejnym szczeblem jest asystent managera. Awans jest wprost proporcjonalny do zakresu odpowiedzialności, posiadanej wiedzy i ilości pracowników, którym przewodzisz. Manager zarządza już całym zespołem, group manager departamentem itd. Rola managera niesie ze sobą wyzwania. Bywa, że musisz przeprowadzić z pracownikiem trudną rozmowę, bo nie sprawdza się w swojej roli. W najgorszym wypadku wręczasz mu wypowiedzenie. Poradziłbyś sobie?

WADY I ZALETY PRACY W KORPORACJI Z PERSPEKTYWY FILOLOGA

Stabilność finansowa jest moim zdaniem największą zaletą pracy w korporacji z perspektywy filologa. Regularne i stałe wynagrodzenie daje poczucie bezpieczeństwa. Według raportu Sedlak&Sedlak pensja dla świeżo upieczonego absolwenta na stanowisku młodszego specjalisty wynosi około 3 500 zł brutto. Korporacje kuszą również zapleczem socjalnym: prywatna opieka medyczna, świąteczne bonusy, imprezy firmowe są standardem. Kolejną zaletą pracy w korporacji jest szansa na zdobycie wiedzy i doświadczenia wykraczających poza horyzont filologii oraz potencjalna kariera managera. Pod warunkiem, że tego właśnie szukasz.

Za główną wadę uważam rutynę i brak miejsca na kreatywność. Każdy krok szczegółowo opisują procedury, których należy sumiennie przestrzegać. Jeśli masz charakter indywidualisty, nie odnajdziesz się w korpo świecie. Po pewnym czasie powtarzające się zadania staną się nudne i mało wymagające. Minusem pracy w korporacji są również sztywne godziny pracy, potencjalne nadgodziny oraz presja zbliżających się jak pędzący pociąg dedlajnów i wyrobienia targetów.

KORPORACJA KORPORACJI NIE RÓWNA

Nie lubię generalizować. Generalizacja to uproszczenie i wrzucenie wszystkiego do jednego worka. Pisząc ten post, opieram się na własnych doświadczeniach w dziale administracji dużej korporacji z sektora finansowego oraz na opowieściach znajomych. Każdy ma inne oczekiwania i cele. Jeśli naprawdę interesuje cię dana branża, na przykład bankowość i finanse, chcesz poznać jej tajniki bez kończenia kolejnych studiów, to praca w korporacji jest dobrym wyborem. Jeśli bardziej interesują cię zagadnienia językowe albo twórcza praca z językiem, to w korpo prędzej czy później natrafisz na szklany sufit. Owszem, przez pierwszy rok poznasz dużo nowych pojęć, słów i konstrukcji językowych, prawdopodobnie będziesz współpracować z międzynarodowym zespołem, ale w końcu dostrzeżesz w tym rutynę i schematy ściśle ustalone przez żelazne procedury. W rzeczywistości języka używasz na co dzień głównie do komunikacji z międzynarodowym zespołem i obsługi programów. Praca w korporacji to dobre rozwiązanie dla osób, które skończyły filologię angielską jako kierunek dodatkowy. Prawdziwy anglista, którego naprawdę pasjonuje język, prędzej czy później zacznie się nudzić i, co gorsze, wypalać.

MARKETING INTERNETOWY/COPYWRITING I CONTENT WRITING

Praca copywritera wydaje się podobna do pracy redaktora – z jedną różnicą. Copywriter pisze treści, które mają podnieść sprzedaż produktów lub usług. Najczęściej są to artykuły na firmowe blogi, opisy produktów, posty w social mediach, ale również slogany reklamowe, czy scenariusze kampanii reklamowych. Czy copywriter i content writer to to samo? Mimo że oba pojęcia często traktowane są jak synonimy, w założeniu trochę się od siebie różnią. Content writer tworzy treści na strony internetowe. Poszukuje najtrafniejszych słów kluczowych, upewnia się, że artykułu lub teksty jego autorstwa są odpowiednio skonstruowane pod kątem SEO. Treści tworzone przez content writera są z reguły wyczerpujące i bogate w informacje, co wymaga dociekliwego researchu i zainteresowania tematem. W praktyce granica między copywriterem i content writerem jest bardzo płynna.

Wraz z ekspansją polskich firm na rynki zagraniczne wzrasta zapotrzebowanie na copywriterów/content writerów piszących po angielsku. Praca w marketingu internetowym wymaga, żebyś trzymał rękę na pulsie jeśli chodzi o najnowsze trendy i zmiany w algorytmach Google i mediów społecznościowych. Ponadto, musisz regularnie pracować nad warsztatem pisarskim. Jednak wymierny efekt, jaki przynoszą dla klienta twoje teksty daje ogromną satysfakcję i motywację do działania. Teksty reklamowe kształtują myślenie ludzi. Najbardziej chwytliwe slogany reklamowe na stałe wpisują się w popkulturę. Żeby nie było tak różowo, to zdarzają się i momenty zwątpienia. Niejeden świetny pomysł zostanie odrzucony. Niejeden tekst nie do końca spodoba się klientowi. Absolwent filologii, który chce sprawdzić się w roli copywritera/content writera z reguły zaczyna od pojedynczych zleceń z portali dla freelancerów. Powoli poszerza zaplecze klientów i zdobywa doświadczenie, szlifuje umiejętności, sprawdza swoich sił w różnorodnej tematyce. Podobnie jak w przypadku kariery tłumacza nikt nie jest wszechwiedzący i najlepiej wybrać swoją niszę. Poza freelancerką, pracę jako copywriter/content writer możesz znaleźć w agencjach content marketingowych lub reklamowych. To świetna okazja, żeby wiele nauczyć się od innych. Copywriter wycenia swoją pracę na podstawie liczby słów lub znaków. Wnikliwy research stawek na polskim rynku zrobił Whitepress. Wynika z niego, że średnia cena za 1 000 znaków to 50 zł. Zagraniczne firmy oferują absolutne minimum $4 za 1000 znaków ($15 za 500 słów), a stawka dla bardziej doświadczonych wynosi od $35 do $60. Niestety, jako nierodzimi użytkownicy języka nie wygramy w wyścigu o wysokie stawki z native speakerami. Stawki różnie przekładają się to na czas spędzony na pracy. Dobre pomysły mogą wpaść do głowy w każdej chwili, nawet kiedy wyłączysz już komputer i pójdziesz do kina. „W pracy” jesteś właściwie cały czas.

PRACA ZA GRANICĄ

Języki otwierają wiele drzwi. Świat czeka na odkrycie! O ile posiadasz też inne umiejętności... Nawet jeśli jeszcze ich nie zdobyłeś, ciekawą opcją jest wyjazd na krótki staż za granicę. Słyszałeś o organizacji AISEC? Oferują praktyki zawodowe w najróżniejszych zakątkach świata. Moja przyjaciółka wyjechała na staż nauczycielski w szkole językowej w Peru. Wspaniała przygoda! Co myślicie o pracy w korporacji? Yay or nay? Jakie macie pomysły na pracę po filologii? Po więcej wpadnij na Facebooka i na Instagram! W kolejnym poście przygotuję coś specjalnego, nie przegap!

Praca po filologii angielskiej – gdzie i jak rozpocząć karierę? Ile zarabia tłumacz, a ile lektor angielskiego?

Dopiero co zdałeś maturę? Ani się obejrzysz, a będziesz nerwowo przeglądał notatki przed obroną pracy magisterskiej. Studenckie życie pędzi z prędkością światła: kolokwia, zaliczenia, egzaminy, koła naukowe...no dobra, nie oszukujmy się, imprezy też! Może zabrzmię teraz jak stara ciotka, ale w wirze codzienności warto pamiętać, po co tak naprawdę studiujemy. Mam na myśli przyszłą karierę zawodową, a nie „oby zdać na 3 i zapomnieć”. Wiem, wiem, z niektórymi przedmiotami nie da się inaczej. Mimo wszystko miej na uwadze, że po studiach przychodzi czas na pracę. Ciekawi cię, jakie są opcje pracy po filologii angielskiej? Opowiem ci o własnych doświadczeniach, historiach znajomych filologów i statystykach, które udało mi się znaleźć.

Kilka słów o studiach filologicznych

Koniec września. Główna sala wykładowa instytutu filologii angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Pierwsze, organizacyjne zajęcia dla I roku anglistyki. Zawiązują się pierwsze znajomości, umawiamy się na integracyjne piwo na Wyspie Słodowej, ktoś nerwowo pstryka długopisem. Nieopodal zegar na wrocławskim ratuszu leniwie wybija 10:00. Głośne trzaśnięcie zamykanych drzwi wyrywa wszystkich z konwersacji. Ponad 80 osób gwałtownie odwraca głowy w kierunku wejścia. Opiekunka roku omiata salę wzrokiem i oznajmia tonem porównywalnym do strzału z bata: „Jeśli myślicie, że filologia angielska to kolejny kurs językowy, możecie od razu wyjść”.

Czy po filologii będziesz lepiej posługiwał się językiem obcym? Z pewnością. Będzie to jednak efekt uboczny wszystkiego, czego nauczysz się w ciągu studiów. W programie anglistyki dużo miejsca poświęcone jest na literaturę, historię, kulturę krajów anglojęzycznych oraz na szczegółowe badanie języka i jego historii, różne teorie językoznawcze oraz gałęzie lingwistyki. Nie ma to za wiele wspólnego z lekcjami angielskiego z liceum, prawda? Zapewniam, jest o wiele ciekawsze. Pod warunkiem, że naprawdę kochasz język. Filologia uczy myślenia po angielsku. Całymi dniami słuchasz języka, czytasz, mówisz i piszesz po angielsku. Sporych rozmiarów książki, które nie są łatwe w odbiorze nawet dla native speakerów, musisz połykać w tydzień. Studia filologiczne to jeden z najtrudniejszych humanistycznych kierunków. No dobrze, wszystko jednak kiedyś się kończy, studia też. Gdzie można pracować po filologii angielskiej?

Studia, studia i po studiach

Zauważyłam, że moja Alma Mater zmieniła nieco podejście do planowania i rozwoju kariery przyszłych absolwentów. W programie studiów licencjackich pojawił się nowy przedmiot pod dość enigmatyczną nazwą „Rynek pracy”. Jeśli miałeś go w programie studiów, daj znać, na czym polegał! Tradycyjnie stojący na rozdrożu życia filolog może wybrać spośród 3 ścieżek:

TŁUMACZ

Specjalizacja tłumaczeniowa powinna dać ci solidne teoretyczne fundamenty dotyczące technik przekładu. Niestety, według mnie w programie studiów filologicznych brakuje czasu na szlifowanie praktycznych umiejętności przekładu specjalistycznego, stąd często początkujący tłumacz startuje z bardzo małą wiarą we własne umiejętności. Kamieniem milowym specjalizacji tłumaczeniowej są praktyki tłumaczeniowe. Szukaj biura, w którym nauczysz się, jak wygląda praca tłumacza od podszewki, a nie jak zaparzyć małą czarną z mlekiem. Pamiętaj, najważniejszy jest feedback, to dzięki niemu poprawisz swój warsztat. Narzędzi CAT oraz programów do zarządzania projektami możesz nauczyć się z wersji próbnych w domu. Chcąc zostać profesjonalnym tłumaczem, musisz wyspecjalizować się w 1, góra 3 dziedzinach. Mało jest ludzi renesansu, polimatów, wszechstronnie uzdolnionych w każdej dyscyplinie. Postaw na specjalistyczne książki, kursy, a nawet na dodatkowe studia, na przykład prawnicze, dzięki którym zdobędziesz merytoryczną wiedzę w temacie swoich tłumaczeń i będziesz lepiej rozumiał to, co przekładasz. Interesuj się nowinkami, bądź na bieżąco z wybraną branżą. Tłumacz nigdy nie przestaje się uczyć!

Tłumacz angielskiego pracuje najczęściej jako freelancer, w kapciach w zaciszu własnego domu, za towarzysza mając komputer, czasem kota. Czy to oznacza, że żyje jak pustelnik i stroni od ludzi? Absolutnie nie! Tłumacze chętnie wspólnie dyskutują o pracy, zainteresowaniach, inspiracjach, w grupach takich jak Ninja po godzinach założonej przez Agnieszkę lub Więcej zarabiać, mniej pracować, lepiej żyć, zainicjowana przez Dianę.

Jeśli od wielogodzinnego sam na sam z komputerem wolisz dynamikę i dreszczyk emocji, to prawdopodobnie bardziej spełnisz się w roli tłumacza ustnego. Z badania Hansa Zeiera nad stresem wynika, że tłumacz ustny i kontroler lotów odczuwają podobny poziom stresu w pracy. Nerwy ze stali to podstawa! Nie każdy uniwersytet oferuje przygotowanie do pracy tłumacza ustnego. Na Uniwersytecie Wrocławskim jak dotąd jeszcze nie ma takiej specjalizacji.

Pora na interesy. Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, ale za coś żyć trzeba. Ile zarabia tłumacz? Według raportu ze strony wynagrodzenia.pl zarobki tłumacza tekstów (pisemnego?) wynoszą przeciętnie 4 236 zł brutto. Natomiast, tłumacz konferencyjny/symultaniczny zarabia średnio 5 576 zł brutto. Nasuwa się pytanie: jaki tłumacz? Zwykły czy przysięgły? Jakiego języka?

Z powodu braku konkretnych danych i wrodzonej dociekliwości, postanowiłam zrobić własny research. Przejrzałam cenniki 20 tłumaczy języka angielskiego („zwykłych”, nieprzysięgłych), freelancerów. Zwykle tłumacz pisemny wycenia projekt na podstawie strony przeliczeniowej. Przyjęło się, że jest to 1800 znaków ze spacjami lub 250 słów. Ustaliłam, że średnia stawka minimalna to 38,2 zł netto za stronę, lub w przeliczeniu 0,15 zł netto za słowo. Wyższe stawki za angielsko-polskie tłumaczenie są w stanie zapłacić zagraniczni klienci, średnio minimum $0.08 za słowo, czyli około $20 za stronę, według danych z proz.com. Jeśli pomnożysz powyższe kwoty przez orientacyjną ilość stron obliczeniowych tekstu, które jesteś w stanie przetłumaczyć dziennie, dowiesz się ile średnio zarobiłbyś jako tłumacz. Inną metodę rozliczania stosowana jest w przypadku tłumaczy literackich. Cena za tłumaczenie ustalana jest z wydawnictwem na podstawie arkuszu wydawniczego (40 000 znaków ze spacjami). O zarobkach tłumaczy literatury i sytuacji na rynku wydawniczym przeczytacie w raporcie Stowarzyszenia Tłumaczy Literackich. Mimo że ankieta została przeprowadzona w 2015 roku, niewiele się zmieniło...

Z mojego researchu wynika, że stawki freelancerów za tłumaczenia audiowizualne mieszczą się w przedziale 70-120 zł za akt, czyli 10 minut materiału. Zgodnie z publicznymi cennikami, średnia stawka to 81 zł netto za akt. Według danych Stowarzyszenia Tłumaczy Audiowizualnych to mniej niż w 1995 roku...

Tłumacz ustny najczęściej wycenia swoją usługę na podstawie 1h usługi lub tzw. półdniówki, czyli 4h zegarowe. Zgodnie z cennikami tłumaczeń ustnych minimalne stawki wahają się między 380 zł a 600 zł netto, średnio 485 zł netto za 4-godzinny blok.

Niestety stawki stoją w miejscu od wielu lat, a co gorsza wszechobecny łupieżczy dumping cenowy, czyli oferowanie tłumaczenia strony przeliczeniowej na przykład za... 8zł netto, nie polepszają sytuacji. Ceńmy trud i czas włożony w swoje wykształcenie. Konkurujmy jakością, a nie ceną. Jaka jest wasza opinia o wynagrodzeniu tłumaczy? Zaskoczyło was ile przeciętnie zarabia tłumacz?

NAUCZYCIEL/LEKTOR JĘZYKA ANGIELSKIEGO

Zawód z misją. Nie dyskryminuję innych zawodów, ale przyznacie, że rola nauczyciela jest bardzo istotna. Może sprawić, że pokochamy lub znienawidzimy dany przedmiot. Nauczyciel angielskiego ma całkiem spore możliwości, może uczyć w szkole publicznej, lub w prywatnej szkole językowej, lub nawet w obu naraz, jeżeli tylko pozwala mu na to grafik. Niestety, tuż za plecami nauczyciela czyha mroczny i podstępny potwór zwany wypaleniem zawodowym. Kilkoro moich znajomych filologów-nauczycieli już po 1 roku pracy zwątpiło we własne siły. W dzisiejszych czasach bardzo ciężko jest utrzymać zainteresowanie dzieci przez dłużej niż 10 minut. Mimo przeszkód praca nauczyciela daje ogromną satysfakcję i spełnienie zawodowe, szczególnie jeśli widzisz efekt swojej pracy w postępach uczniów. Prywatne lekcje mogą być lepszą alternatywą, ale często wiążą się z dojazdami do uczniów i pracą popołudniami lub wczesnym rankiem z kilkugodzinnym okienkiem w środku dnia. Nie ma róży bez kolców! Nauczyciele najbardziej chwalą sobie brak monotonii, każdy dzień jest inny, każda dyskusja z uczniami może przynieść inne wnioski, czas mija szybko, ponieważ nauka może być też dobrą zabawą.

Specjalizacja nauczycielska łączy się z dużą ilością dodatkowych przedmiotów, między innymi pedagogiką, psychologią, dydaktyką. Nauki jest naprawdę sporo. Obowiązkowe są praktyki pedagogiczne w szkole publicznej, które dają szansę na bezbolesne sprawdzenie się w roli belfra.

Sprawdźmy ile zarabia nauczyciel. Pensja nauczyciela angielskiego w szkole publicznej naliczana jest zgodnie z zasadami zawartymi w Karcie Nauczyciela. Wynagrodzenie uzależnione jest od stopnia awansu. Od 1 kwietnia 2018, nauczyciel stażysta z przygotowaniem pedagogicznym i tytułem magistra zarobi 2 417 zł brutto, nauczyciel kontraktowy – 2 487 zł brutto, nauczyciel mianowany – 2 824 zł brutto, a nauczyciel dyplomowany – 3317 zł brutto. Nauczyciel otrzymuje również dodatek za wysługę lat, dodatek motywacyjny lub wychowawczy. Kwoty te są raczej astronomicznie...niskie, ponieważ pieniądze na ten cel pochodzą z budżetu gminu. Budżet jak to budżet, zawsze jest napięty.

Etat nauczyciela to 18 godzin lekcyjnych w tygodniu. Wakacje, ferie, weekendy, święta ma wolne. W porównaniu do 40 godzin etatu w przeciętnej korporacji wydaje się, że to bardzo mało. Kartkówki i sprawdziany same się jednak nie sprawdzą. Nauczyciel poświęca dużo czasu na przygotowanie się do zajęć i doskonalenie zawodowe, często prowadzi też kółko językowe.

Jeśli nie chcesz zostać belfrem, możesz pracować jako lektor w szkole językowej, nawet bez specjalizacji nauczycielskiej. Na pewno będzie to o wiele bardziej opłacalne finansowo. Oczywiście, jak w każdym biznesie, są szkoły językowe, które oferują marne grosze, a wymagają dojazdu do ucznia na własny koszt i dyspozycyjności 24/7. Tych unikaj, tylko się zniechęcisz. Jeśli chodzi o duże miasta, na przykład Wrocław, przeciętna stawka dla lektora języka angielskiego to 40 zł netto za godzinę zegarową. Niestety, nierzadko dojazd do ucznia zajmuje ponad godzinę w obie strony, a z reguły nie jest to dodatkowo płatne. Marzniesz, mokniesz i przeklinasz spóźniony autobus na własny rachunek. Szczęśliwi, którzy posiadają samochód! Jeśli chcesz zostać lektorem w szkole językowej, postaraj się o zaplanowanie zajęć w blokach, by uniknąć okienek, które dezorganizują twój dzień. Miej na uwadze, że praca lektora to brak wolnych popołudni, zajęcia trwają do późnego wieczora. Lektorzy angielskiego to głównie freelancerzy, ze szkołami językowymi współpracują na umowę o współpracę, rzadziej na umowę o dzieło. Największą przewagą lektora nad nauczycielem jest swoboda w prowadzeniu lekcji, nieograniczona przez program nauczania Ministerstwa Oświaty. W zależności od potrzeb klienta możesz opierać lekcje o podręcznik, ale też pracować tylko na materiałach z życia wziętych, artykułach z gazet, filmach, serialach, video z YouTube, co tylko przyjdzie ci do głowy!

Rozważasz pracę jako nauczyciel lub lektor?

DOKTORANT/PRACOWNIK NAUKOWY

Ścieżka dla dociekliwych i głodnych wiedzy. Na studiach filologicznych z pewnością natkniesz się na wiele ciekawych zagadnień. Powiedzmy, że zainteresuje cię neurolingwistyka. Stosunkowo nowa, dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki. Praca magisterska nie wyczerpała potencjału twoich badań, dlatego chciałbyś je kontynuować na doktoracie. Do zdobycia tytułu doktora prowadzą 3 ścieżki.

  • Studia doktoranckie – 4-letnie studia, podczas których uczęszczasz na zajęcia, piszesz artykuły naukowe, zajmujesz się badaniami, ale też prowadzisz zajęcia dla studentów, które wymagają gruntownego przygotowania. Przeważnie łączysz obowiązki doktoranta z inną pracą, z zastrzeżeniem, że nie może być to stanowisko pracownika naukowego lub nauczyciela akademickiego. O stypendiach dla doktorantów przeczytaj u źródła, na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Kwoty nie powalają na kolana, ale planowane są podwyżki oraz zmiany organizacyjne. Trzymaj rękę na pulsie!
  • Kariera asystenta – zostajesz najniższym rangą pracownikiem naukowym na uczelni. Na napisanie pracy i obronę masz maksymalnie 8 lat. Za swoją pracę otrzymujesz wynagrodzenie, od którego odprowadzane są wszystkie składki
  • Ścieżka eksternistyczna – przewód doktorski otwierany jest na indywidualny wniosek zainteresowanego.
Planowane są zmiany, o których pokrótce możecie przeczytać tutaj. Bądźcie czujni! Planując karierę na uczelni, zaczynasz od pracy jako asystent naukowy, ponieważ jest to pierwszy szczebel w karierze akademickiej. Po zdobyciu tytułu doktora możesz awansować na adiunkta. Stanowisku adiunkta to czas na habilitację, która zazwyczaj trwa do 9 lat. Po habilitacji i osiągnięciu szczególnego dorobku naukowego możesz ubiegać się o tytuł profesora nadzwyczajnego, a ostatecznie profesora zwyczajnego. Zwykle droga od doktoratu do profesury zajmuje od 15 do 20 lat. Kariera naukowa wymaga ogromnej inwestycji czasu i energii w rozwój własny i badania. Zwrotem tej inwestycji jest bez wątpienia prestiż. Weź kartkę papieru. Napisz na niej swoje imię i nazwisko. A teraz dodaj „prof.” Brzmi poważnie, prawda?   Czy prestiż pracownika naukowego przekłada się również na jego pensję? Według raportu wynagrodzenia.pl przeciętne zarobki asystenta to 3 240 zł brutto. Średnie wynagrodzenie adiunkta to 4 620 zł brutto, a profesora 7 413 zł brutto. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by dowolnie łączyć ze sobą wszystkie 3 ścieżki. Możesz zrobić 2 specjalizacje naraz i być jednocześnie tłumaczem i wykwalifikowanym nauczycielem angielskiego. Jest to bardzo czasochłonna opcja, ale wiele z moich kolegów i koleżanek filologów obrało taką strategię.   W drugiej części artykułu opiszę inne, mniej tradycyjne opcje pracy po filologii angielskiej, między innymi kontrowersyjne korporacje. Nie zapomnij obserwować Z kontekstu na Facebooku i na Instagramie, aby nie umknął ci nowy post!