CV absolwenta filologii – poradnik jak napisać pierwsze CV + 3 darmowe wzory!

CV – kartka papieru, od której zależy nasza przyszłość zawodowa. Dobrze wiem, jak trudno stworzyć pierwsze CV. Wydawać by się mogło, że przyszłemu pracodawcy mamy do zaoferowania jedynie papier magistra filologii i dobre chęci, ale czy na pewno tylko tyle? Jestem pewna, że większość z was ma niejednego asa w rękawie, tylko nie wie, jak go wyeksponować, by zwrócić uwagę rekrutera. Nie będę dziś wchodzić w szczegóły, jak wygląda sam proces rekrutacji na stanowisko lektora w szkole językowej, tłumacza lub copywritera, czy do korporacji.  Jeśli jesteście tego ciekawi, to na pewno wpis na ten temat również pojawi się na blogu. W tym artykule skupię się na rozłożeniu CV filologa na czynniki pierwsze, sekcja po sekcji. A na koniec mały bonus dla was :) Przez jakiś czas w poprzedniej pracy brałam udział w rekrutacji ukierunkowanej na absolwentów filologii angielskiej. Dzięki temu cennemu doświadczeniu zauważyłam jakie CV wyglądały atrakcyjnie z perspektywy rekrutera-filologa, a jakie wydawały się nijakie i nie wzbudzały żadnych emocji, nie dlatego, że kandydat był beznadziejny, ale dlatego, że nie potrafił się dobrze zaprezentować. CV to przecież nic innego, jak nasza autoprezentacja, rozbudowana wizytówka, pierwsze wrażenie, które robimy na potencjalnym pracodawcy – a jak wiadomo, pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. Moje własne CV na przestrzeni lat przeszło wiele metamorfoz i ulepszeń. Wiele czasu poświęciłam na jego opracowanie i mogę powiedzieć, że jestem w pełni zadowolona z jego aktualnego kształtu. Chciałabym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami i doświadczeniami w stworzeniu idealnego CV filologa. Do dzieła:) cv filologa tłumacza nauczyciela lektora  

Wygląd i estetyka CV

Wrażenia wizualne mają wielkie znaczenie. Może nie na tyle, by przekreślić kandydata, ale mogą wywołać zbędne uprzedzenia lub po prostu utrudnić przegląd twojego życiorysu.
  • Format pliku – filologu, nigdy przenigdy nie wysyłaj CV w Wordzie! Word bywa humorzasty i potrafi narobić niezłego bałaganu w formatowaniu, czy to przez niezgodne wersje plików, czy przez niesprzyjającą fazę księżyca, tego nie wie nikt. Czcionki, których użyłeś, mogą się poprawnie nie wyświetlić, a nagłówki rozjechać. Owszem twórz w Wordzie, ale finalną wersję zapisz w PDF i tylko taką wysyłaj.
  • Czcionka – prosta, w rozmiarze około 12, bez udziwnień i nadmiernych ozdobników. Trzymaj się 1, góra 2 stylów, by zaakcentować nagłówki. Koniecznie bezszeryfowa (Calibri, Arial, Tahoma, Verdana), jest czytelniejsza na ekranie.
  • Kolorystyka – wiele naczytałam się, żeby unikać kontrowersyjnych kolorów, takich jak na przykład róż, ale wiecie co? Moje CV ma akcenty w odcieniu brudnego różu i nikt nie miał z tym problemu. Uważałabym raczej z ostrymi, neonowymi barwami. Lepiej trzymać się zgaszonej palety barw. Staraj się utrzymać dobry kontrast między tekstem a tłem. W większości CV jest drukowane i ciemniejszy tekst jest czytelniejszy.
  • Długość – 2 strony to maksimum. Jeśli masz dużo do przedstawienia w CV, wybierz tylko najważniejsze fakty.
  • Zdjęcie – nie zaszkodzi i nie pomoże. Według mnie to element neutralny, a nawet zbędny.

Nagłówek

Zrezygnujcie z pisania wielkimi literami „CURRICULUM VITAE”. To jak podpisywać zdjęcie sera nagłówkiem „SER”. Każdy wie, z czym ma do czynienia. Zamiast tego wyróżnijcie swoje imię i nazwisko oraz, jeśli macie już jakieś wcześniejsze doświadczenie, swój zawód, czyli „LEKTOR JĘZYKA WŁOSKIEGO” lub „TŁUMACZ JĘZYKA CHIŃSKIEGO I ANGIELSKIEGO”.

Informacje osobiste/kontaktowe

Dane osobiste ograniczcie do 4 podstawowych: telefon, e-mail, miasto (bez dokładnego adresu, nikogo to nie interesuje) i ewentualnie strona internetowa lub blog. Zbędny jest stan cywilny, narodowość, stosunek do służby wojskowej, czy inne wymysły.

Profil

Miejsce na waszą autoreklamę. Uważam ten element CV za niezbędny. Ten krótki opis twojej osoby to szansa na prezentację swoich najlepszych stron z korzyścią dla pracodawcy. Korzyści – słowo klucz. Zastanów się co zyska twój szef, zatrudniając właśnie ciebie. Popatrz jeszcze raz na opis stanowiska i postaraj się tak opisać swoje najlepsze cechy, by jednocześnie pokrywały się z oczekiwaniami pracodawcy. Napisanie tych paru zdań w sekcji profilu, to najtrudniejsze zadanie w całym procesie tworzenia CV. Jesteś urodzonym nauczycielem niemieckiego i kochasz pracę z dziećmi? Jaka w tym korzyść dla szkoły językowej? Ubierz to w inne słowa. Do każdych zajęć podchodzisz z entuzjazmem i zaangażowaniem, starając się by poprzez zróżnicowane gry i zabawy przekazać dzieciom jak najwięcej praktycznej wiedzy. Z perspektywy pracodawcy brzmi to znacznie atrakcyjniej, prawda?

Umiejętności

Wypisz te spośród twoich kwalifikacji, które są najbardziej istotne dla stanowiska. Nie pisz, że masz prawo jazdy, kiedy charakter twojej pracy tego nie wymaga. Nie koloryzuj rzeczywistości, to też prędzej czy później wyjdzie.

Doświadczenie zawodowe i wykształcenie

W tej części jest miejsce tylko na doświadczenie istotne dla stanowiska, o które się starasz. Nie uwzględniaj wszystkich wakacyjnych prac, takich jak hostessa lub roznoszenie ulotek, a jedynie te, które wzbogaciły twoje doświadczenie lub nauczyły cię czegoś istotnego w przyszłej karierze. Opisz w interesujący sposób zakres swoich obowiązków na poprzednich stanowiskach.  Uważam, że najlepiej brzmi opis w 1 osobie, skraca dystans i nie brzmi tak urzędowo. Jeśli nie masz jeszcze konkretnego doświadczenia zawodowego, nie martw się! Każdy od czegoś zaczynał. Opisz w tej sekcji praktyki/wolontariat/działalność w kółkach studenckich, cokolwiek co wskazuje, że starałeś się podnosić swoje kwalifikacje. Zawsze powtarzam, że na studiach najbardziej liczy się doświadczenie zdobyte przy okazji różnych inicjatyw. W przyszłym życiu zawodowym nie liczy się czy zdałeś gramatykę opisową na 3+, czy 5.  O ile nie godzi to w Twoje własne ambicje, to nie zabijaj się za ocenami, a postaw na zdobycie ciekawego doświadczenia. Opis wykształcenia ogranicz do studiów: nazwa kierunku, specjalizacja, uczelnia oraz ramy czasowe. Naprawdę nikogo nie interesuje liceum ani gimnazjum, do którego chodziłeś :)

Praktyki, wolontariat, certyfikaty

O ile nie uwzględniłeś już praktyk i wolontariatu w poprzedniej sekcji, to przyszedł czas na pochwalenie się dodatkowymi inicjatywami, w których brałeś udział.  To ważna informacja dla rekrutera. Wskazuje, że stawiasz na własny rozwój i jesteś ambitnym filologiem. Osoby, które nieustannie podnoszą swoje kwalifikacje, wyróżniają się na tle konkurencji i mogą przynieść wiele korzyści dla pracodawcy. Wiadomo, kto się nie rozwija, ten się cofa ;) Jeśli nie macie pomysłu na ciekawą formę wolontariatu, a interesują was tłumaczenia audiowizualne i przy okazji chcecie dowiedzieć się czegoś ciekawego, to polecam wam Ted Translators. Możecie spróbować swoich sił w tłumaczeniu napisów do Ted Talków w formie wolontariatu. Bardzo fajna inicjatywa!

Języki obce i zainteresowania

Obok każdego języka napisz poziom jego znajomości w skali Rady Europy (C1, B2, itd.). Zainteresowania to również istotna część CV. Dobrze, jeśli pokrywają się z branżą, w której chcesz pracować, ale też wykraczają poza nią. Nie muszą to być ani sporty ekstremalne, ani ekskluzywne hobby. Zainteresowania wiele mówią o twojej osobowości. Napisz coś więcej niż: filmy i sport. Filmy historyczne? Ping-pong? Pamiętaj: już samo zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną lub odpowiedź na maila z zapytaniem o pracę, to połowa sukcesu! Twoje CV zwróciło uwagę osoby rekrutującej, wyróżniłeś się na tle konkurencji. Niestety, bywa, że mimo pomyślnego przebiegu rozmowy kwalifikacyjnej, z pracy i tak nic nie wychodzi. Nie bierz tego do siebie! Czasami pracodawca już prawie zdecydował się na współpracę z tobą, ale w ostatniej chwili znalazł się ktoś o jeszcze lepszych kwalifikacjach lub bardziej istotnym doświadczeniu. Rozmowa o pracę to po części loteria. Postaraj się jednak, by z twojej strony wszystko było dopięte na ostatni guzik, począwszy od CV. Kilkukrotnie przeczytaj całe CV w poszukiwaniu literówek i błędów. Nawet malutkie podknięcie językowe może zrobić bardzo złe wrażenie, szczególnie w przypadku filologa. A na koniec 1 z 3 darmowych wzorów CV stworzony przeze mnie zgodnie ze wszystkimi wskazówkami, które właśnie przeczytałeś.

Wzór CV absolwenta filologii (1)

Pozostałe 2 wzory czekają na ciebie na grupie Z wykształcenia filolog - serdecznie zapraszam wszystkich filologów do dołączenia :) A w wolnej chwili zajrzyj na mojego Instagrama, tam bywam najczęściej.

Dlaczego tłumacz freelancer musi mieć stronę internetową?

W dzisiejszych czasach internet jest oknem na świat, oceanem informacji, rzeką kontaktów. Praktycznie każdy szukając odpowiedzi na nurtujące go pytania, w pierwszej kolejności otwiera przeglądarkę internetową. Nie ważne czy chodzi o najbliższą tajską restaurację, rozkład jazdy pociągów, repertuar kina, oferty pracy, czy namiary na specjalistę – na przykład tłumacza. W ciągu każdej sekundy Google odpowiada na ponad 40 000 zapytań. Dziennie liczba wyszukiwań wynosi średnio 3,5 biliona. Z roku na rok statystyki rosną. Przy liczbach tak ciężkiego kalibru, tłumacz nie może bagatelizować potencjału internetu. Musi znaleźć w tej dżungli miejsce dla siebie. Musi mieć własną stronę internetową.

Zalety posiadania własnej strony internetowej z perspektywy tłumacza

Ale dlaczego muszę tak od razu zakładać własną stronę? Dlaczego nie mogę otworzyć prostego fanpage'a na Facebooku? Dlaczego nie wystarczy profil na proz.com lub podobnej platformie? Powodów jest kilka:
  1. Własna strona internetowa daje ci niezależność od kaprysów platform zewnętrznych. Twoja strona to tzw. „owned media”, kanał marketingowy, nad którym masz pełną kontrolę. Jeśli nie interesujesz się światem social mediów, to pewnie nie wiesz, że Facebook w ostatnim czasie mocno obciął zasięgi stronom firmowym. Znaczy to, że treści, które udostępniasz na swoim profilu, docierają do bardzo małego grona odbiorców, a co za tym idzie, mniej osób dowiaduje się o twoich usługach tłumaczeniowych!
  2. Własna domena z hostingiem umożliwia utworzenie firmowego konta e-mail do kontaktu z klientami. Adres e-mail to również swojego rodzaju wizytówka. Powinien brzmieć profesjonalnie i kojarzyć się z twoją marką: biuro@twojanazwa.pl, info@twojanazwa.pl lub kontakt@twojanazwa.pl to jedne z najpopularniejszych wariantów.
  3. Firmowa strona ułatwia klientowi zapoznanie się z twoimi usługami. Strona internetowa powinna zawierać informacje, które przekonają potencjalnego klienta do podjęcia z tobą współpracy. Stwórz interesującą sekcję „o mnie”, gdzie opiszesz pokrótce swoje doświadczenie, umiejętności, czym się wyróżniasz, a przede wszystkim, jakie korzyści będzie mieć klient ze współpracy z tobą. Postaraj się też sprecyzować dziedziny, w których się specjalizujesz, zaoszczędzisz tym samym czas klienta i własny. Decyzję ułatwią mu też referencje, które udostępnisz na stronie. Nie zapomnij o danych do kontaktu i odnośnikach do mediów społecznościowych.
  4. Blog połączony ze stroną to twój dodatkowy atut. O korzyściach prowadzenia bloga przeczytasz tutaj.

Jak i gdzie najlepiej założyć stronę internetową przy niewielkim budżecie?

Moim zdaniem odpowiedź jest tylko jedna: Wordpress. Jedyny system zarządzania treścią (ang. CMS – Content Management System), który daje tak różnorodne możliwości. Na wordpressie założysz własną stronę z kilkoma podstronami oraz blogiem. Idealne rozwiązanie dla tłumacza freelancera, dla którego strona to przede wszystkim rodzaj internetowej wizytówki i możliwość podzielenia się swoją wiedzą z innymi osobami po fachu. Istnieje mnóstwo darmowych i płatnych szablonów na Wordpressa, dzięki którym spersonalizujesz wygląd swojej strony tak, jak sobie marzysz. Ok, ale który Wordpress? Wordpress.com czy wordpress.org. Jaka jest różnica? Różnica jest kolosalna. Wordpress.com i wordpress.org to tak naprawdę jeden system, z tym że wordpress.org wymaga instalacji na własnym hostingu, a wordpress.com nie. Odradzam wordpress.com ze względu na ograniczoną funkcjonalność: niewielka liczba szablonów do wyboru, brak możliwości zainstalowania ułatwiających życie wtyczek to tylko jedne z jego wad. Jak już założyć własną stronę, to z rozmachem! Jak korzystać z wordpress.org? Zacznijmy od początku, czyli od hostingu i domeny.

Tłumacz w poszukiwaniu domeny i własnego internetowego skrawka podłogi, czyli hostingu

Domena to nic innego jak nazwa, pod którą widnieć będzie twoja strona. Idealnie, jeśli nazwa strony będzie pokrywać się z nazwą twojej firmy. Jeśli już ją posiadasz, sprawa jest prosta. Jeśli nie, zastanów się nad czymś unikalnym i przyciągającym uwagę. Temat namingu, czyli wyboru nazwy dla własnej firmy, to materiał na osobny post. Skoro nazwa strony powinna pokrywać się z nazwą firmy, to jest kilka zasad, którymi warto się kierować:
  • Unikaj nazw z myślnikiem – użytkownicy często zapominają o myślnikach i wpisują adres ciągiem, w rezultacie trafiają na nieistniejącą stronę lub, co gorsza, do konkurencji.
  • Unikaj nazw zbyt podobnych do konkurencji – podobnie jak w poprzednim punkcie, przez jedną literkę możemy odesłać klienta prosto w objęcia innego tłumacza.
  • Z punktu widzenia SEO wykorzystanie słowa kluczowego w nazwie twojej strony może wzmocnić jej pozycję w rankingu. Jeśli jednak warianty słowa „tłumacz” lub „tłumaczenia” nie występują naturalnie w wymyślonej przez ciebie nazwie, to nie upychaj ich tam na siłę. Nazwa ma być przede wszystkim łatwa do zapamiętania i przyjemna dla ucha.
  • Krótko i na temat – nazwa nie powinna być zbyt długa i zbyt skomplikowana. Im dłuższa, tym ryzyko pomyłki jest większe.
Podczas zakładania domeny zwróć szczególną uwagę nie na cenę jej zarejestrowania, zazwyczaj to grosze, ale na cenę jej przedłużenia. Po roku, by dalej móc korzystać z wybranej przez siebie domeny, musisz zapłacić za jej przedłużenie. Kwoty mogą różnić się drastycznie między usługodawcami. Z mojego doświadczenia polecam ovh.pl – od kilku lat prowadzą w rankingach pod względem najniższej ceny za przedłużenie domeny. Cena przedłużenia zależy od końcówki. Jeśli większość twoich klientów będzie z Polski polecam wybrać .pl, jeśli celujesz w klientów zagraniczny, to lepiej zdecyduj się na .com. Aktualny koszt przedłużenia domen na ovh.pl to odpowiednio 40,64 zł i 39,99 zł netto. Innych rozszerzeń nie polecam, są zbyt trudne do zapamiętania, a to może skutkować mylnym wpisaniem adresu przez klienta. Hosting to bardziej skomplikowana kwestia. Zacznijmy od ilości miejsca, które potrzebujesz. Na prostą stronę z kilkoma zakładkami i blogiem, miejscem na zainstalowanie przydatnych wtyczek i serwerem poczty e-mail wystarczy ci 10GB. Na dobry początek. Drugim aspektem, na który warto zwrócić uwagę przed kupnem hostingu, jest niezawodność i pomoc techniczna w razie problemów. Niektóre firmy wypadają na tym tle gorzej, inne lepiej. Ostatnim, ale bardzo ważnym elementem, którego nie możesz pominąć, zakładając własną stronę jest certyfikat SSL. Certyfikat SSL chroni twoją stronę przed atakami hakerów. Kojarzysz tę zieloną kłódeczkę po lewej stronie przy adresie w pasku wyszukiwania? Świadczy ona o tym, że dana strona ma aktywny certyfikat SSL. Jest ważny do tego stopnia, że strony bez certyfikatu uzyskują niską pozycję w rankingu Google, a czasem są wręcz pomijane przez wyszukiwarkę. Certyfikat SSL gwarantuje bezpieczeństwo twojej strony. Podstawowy certyfikat jest darmowy, a często nawet oferowany w pakiecie z domeną. Wymaga jedynie ręcznej aktywacji. Większość dostępnych hostingów posiada opcję preinstalacji Wordpressa przez hostingodawcę, dzięki czemu wraz z uruchomieniem twojego hostingu Wordpress jest już gotowy do działania. Jeśli chcesz maksymalnie ułatwić sobie pracę nad stroną, to upewnij się, że wybrany przez ciebie hostingodawca oferuje taką usługę, oczywiście bezpłatnie. Po zainstalowaniu Wordpressa możesz przystąpić do wyboru szablonu, który sprosta twoim potrzebom. Istnieje wiele estetycznych, prostych, darmowych szablonów, od których polecam zacząć: Sydney lub OneTone, to jedne z moich ulubionych. Świetnie sprawdzą się jako motywy na stronę internetową tłumacza. Preferuję jednostronny układ, to znaczy, bez dodatkowych podstron z wyjątkiem bloga. Jest bardzo przejrzysty, trochę jak rozszerzona wizytówka. Po typowo techniczne informacje dotyczące kupna domeny, hostingu, certyfikatu SSL, instalacji i konfiguracji wordpressa odsyłam was do starego, dobrego Google. Kto Googluje, nie błądzi. YouTube też jest bogatym źródłem wiedzy i rozwiązań przeróżnych problemów. Wiele ciekawych informacji znajdziecie również na blogu chyba najbardziej popularnej znawczyni Wordpressa – Oli Gościniak. Jej blog to jest dopiero skarbnica informacji!

Podsumowanie kosztów

DOMENA: 10-40 zł za 1 rok / 40zł za każdy kolejny rok HOSTING MIN. 10GB: 75-150 zł na rok PODSTAWOWY CERTYFIKAT SSL: 0zł WORDPRESS: 0zł SZABLON: 0zł Minimalny koszt za 1 rok wynosi 85 zł netto. To niewiele nawet dla początkującego tłumacza. Oczywiście budowę strony internetowej możecie również zlecić profesjonalistom, ale koszt przedsięwzięcia będzie znacznie wyższy. Wordpress jest tak intuicyjnym systemem, a do tego posiada pomocną społeczność, chociażby grupy na Facebooku lub blogi z poradami, że każdy, kto chociaż trochę ogarnia komputer, powinien sobie poradzić ;) Koniecznie polub Z Kontekstu na Facebooku – nie przegapisz żadnego postu! Jeśli interesują cię kulisy pracy tłumacza-copywritera, to obserwuj mnie na Instagramie, tam bywam najczęściej. Filologów i lingwistów zapraszam na Z wykształcenia filolog, miejsca, gdzie my, językowcy, dzielimy się wszystkim co dla nas ciekawe i przydatne. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące wordpressa, hostingu lub domeny, piszcie śmiało! Chętnie pomogę!